Bez kategorii

marchewkowe babeczki z okazji dnia mamy

Rzadko tu ostatnio bywam. Nawet miewałam wyrzuty sumienia z tego powodu. Jak mam czasem wolną chwilę to wchodzę na różne blogi i czytam tam o tym z  jaką częstotliwością powinno się dodawać posty, żeby nie stracić czytelników i zyskać nowych. Jak często powinno się publikować na fanpage’ach i w jakiej tematyce. O tym, że jak się chce prowadzić bloga to powinno się to robić profesjonalnie, od razu wykupić domenę, bo inaczej czytelnicy nie będę brali Cie na poważnie. Gdybym miała stosować się do tych wszystkich porad to prowadzenie tego bloga byłoby dla mnie jednym wielkim stresem. No chyba, że byłaby to jedyna rzecz, którą się zajmuję w życiu. Ale nie jest. Mam córkę, z którą chcę spędzać jak najwięcej czasu, szykuję się do obrony mgr (już nie długo zobaczycie mój projekt dyplomowy!) To są dla mnie priorytety, a blog ma być dla mnie przyjemną odskocznią od codzienności, gdzie będę pokazywać to co robię. Nie powiem więc Wam, że będę pisać posty dwa razy w tygodniu, w dokładnie te same dni. Mogę sobie postanowić to w głowie i postarać się tego trzymać, ale życie jest tak nieprzewidywalne, że Wam na pewno tego nie obiecam. Będę więc liczyć na to, że spodoba Wam się na tyle to co tworzę, że bez względu na to czy będę publikować post dwa razy w tygodniu czy raz będziecie wracać, a żebyście wiedzieli, kiedy pojawia się coś nowego na blogu – polubcie mój fanpage na facebooku, tam bywam częściej i zawsze pojawia się tam informacja o nowym poście:)

A jeśli o Dzień Matki chodzi, to też widziałam na różnych blogach listy z propozycjami prezentów. Sama kupiłam mamie prezent, ale kupiłabym go również bez okazji, bo tak już robimy u nas w rodzinie. Gdy widzę coś co wiem, że się spodoba mężowi/mamie/tacie/bratu to po prostu to kupuję. Bez okazji. Wiele z Was powie „masz pieniądze więc to dla Ciebie nie problem”, ale to nie tak. Jako dziecko nie dostawałam regularnego kieszonkowego, kiedy chciałam coś kupić to mówiłam o tym rodzicom i oni decydowali czy jest mi to potrzebne i albo dawali pieniądze albo nie. Kiedy chciałam coś większego musiałam sobie uzbierać minimum połowę potrzebnej kwoty z pieniędzy, które dostawałam z różnych okazji. Kiedy sama miałam dać prezent zwykle coś wymyślałam i robiłam. Staram się tak robić do tej pory. Takie prezenty mają dla mnie największą wartość. Jak zrobi się coś od serca. Nawet jeśli będą to marchewkowe babeczki 🙂 I można je zrobić w ostatniej chwili, czyli coś dla spóźnialskich 😉 Można podarować je mamie, usiąść wspólnie przy stole, delektować się ich smakiem i porozmawiać. I właśnie na nie przepis dla Was przygotowałam na dzisiejszy wieczór. Bardzo rzadko piekę ciasta, zwykle w święta, albo czyjeś urodziny, choć czasem zdarza się, że najdzie mnie bez okazji! Ciasto marchewkowe jest pierwszym, które nauczyłam się piec po tym jak wyprowadziłam się z domu i chyba jedynym, które lubię tak po prostu zjeść. Jego plus jest taki, że zawsze wychodzi, nawet mi!

Większość przepisów jest na ciasto pieczone w tortownicy, ja wolę wlewać masę do foremek na muffinki. Nie trzeba kroić, łatwo zabrać ze sobą w drogę do torby dla dziecka i po prostu uroczo wyglądają.

Szczerze mówiąc, zawsze piekę według innego przepisu, zawsze lekko go modyfikuję, zawsze wychodzi i zawsze jest przepyszne! 😉

Dzisiaj piekłam wg przepisu z książki Wydawnictwa Dwóch Sióstr „Alfabet ciast” napisanej przez Zofię Różycką. Bardzo lubię tę książkę. Jest przepięknie wydana i zawiera proste sezonowe przepisy.

6

7

Po zmianach wprowadzonych przeze mnie potrzebować będziecie:

Ciasto:

• 200 g cukru

• 200 ml oleju

• 4 jajka

• 320 g mąki

•2 łyżeczki cynamonu

•1 łyżeczka proszku do pieczenia

•1 łyżeczka sody oczyszczonej

•500 g marchwi

•szczypta soli

•garść orzechów włoskich

 

Polewa czekoladowa:

•100 g czekolady gorzej (ja nie miałam więc użyłam mlecznej)

•50 g masła

•trochę wody

•jeśli robicie z gorzej czekolady to dodajcie jeszcze 80 g cukru pudru

 

Przygotowanie ciasta:

Wymieszać jajka, cukier i olej na gładką masę. Dodać zmieszaną mąkę, sodę, proszek do pieczenia, cynamon i sól. Wymieszać. Dodać startą marchew i posiekane orzechy. Wymieszać. Wlać do tortownicy i piec w temp. 160 stopni przez 70-75 minut (tak mówi oryginalny przepis) lub do foremek na muffinki i piec w takiej samej temp. przez ok. 25 minut.

Przygotowanie polewy:

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Dodać masło. Mieszać i dodawać powoli wodę aż do uzyskania oczekiwanej konsystencji.

4

Babeczki polać polewą, udekorować orzechami i cieszyć się ich smakiem! Wszystkiego dobrego dla wszystkich Mam!

21

 

Jedliście kiedyś ciasto marchewkowe? Lubicie warzywne wypieki? Ja muszę się skusić kiedyś na ciasto buraczane, ktoś w Was próbował może i ma sprawdzony przepis? 🙂

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s