3 urodziny Tosi

Cześć!

Tydzień temu były 3 urodziny Tosi. Ciężko uwierzyć, że to już 3 (TRZY!) lata!

Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział mi, że dziś będę tu gdzie jestem teraz to nie uwierzyłabym. Były to zdecydowanie najlepsze 3 lata z mojego dorosłego życia. Mnóstwo nieprzespanych nocy, mnóstwo chwil zwątpienia, ale do tego cała masa uśmiechów i nie zapomnianych chwil. Chwil, które już się nie powtórzą i nie wrócą. Dzięki Tosi nauczyłam się naprawdę cieszyć chwilą. Delektować momentem. Jeszcze większą radość niż kiedyś sprawia mi przygotowywanie różnych dekoracji i pieczenie ciastek, żeby te pojedyncze chwile uczynić jak najbardziej wyjątkowymi. Spotkanie rodzinne tradycyjnie odbyło się w jadalni, którą niektórzy z Was już widzieli, a Ci co ich to ominęło to zapraszam tutaj: metamorfoza jadalniNa codzień jadalnię ozdabiają bordowe zasłonki i inne dodatki w tym odcieniu, ale na kolory przewodnie urodzin wybraliśmy czerń i biel, dlatego też zmieniłam zasłonki na czarne, i dodałam kilka czarnych elemntów dekoracyjnych, takich jak papierowe rozety nad stolikiem czy pompony z bibuły w oknie. Jako podkładek na stół użyliśmy czarnego bloku technicznego. Jak widzicie większość dekoracji była wykonana z papieru, czyli niedrogo i efektownie. Nie mogło oczywiście zabraknąć balonów z helem, również w kolorze czarnym oraz białym w czarne kropki. Właśnie dlatego lubię i zawsze wszystkich namawiam na neutralną bazę w pomieszczeniach – wystarczy zmienić kilka dodatków, a pomieszczenie od razu zyskuje inny charakter. Zgodzicie się ze mną?

urodziny-tosi

 

czarne-balony

 

czarne-nakrycie-stolu

Na motyw przewodni wybraliśmy króliczka Miffy. Wiem, że połowa instagrama ma już tę lampę, ale Tosia uwielbia bajkę z Miffy w roli głównej i książeczki też. A ja lubię je tak samo bardzo. Dlatego w prezencie dostała lampę w rozmiarze XXL, maskotkę, spodenki i koszulkę z miffy, i również na zaproszeniach pojawiła się postać króliczki. Sami spójrzcie na uśmiech Tosi i dekoracje i oceńcie czy było warto siedzieć do późna i szykować to wszystko 🙂

ciasteczka-domki

 

ciasteczka-na-patykach-miffy

 

tosia-i-miffy

 

tosia-i-lucyna

 

tosia-z-wujem-i-ciocia

 

urodziny-tosi-stolik-ze-slodyczami

 

zaproszenie-urodzinowe-z-miffy

Ah no i oczywiście tort z Miffy w wykonaniu Słodkiej Dziurki klik!

tort Miffy.jpg

A jeśli podoba Wam się zaproszenie, to możecie je pobrać i uzupełnić. Ja zaproszenia drukowałam na zwykłym papierze i przyklejałam na czarny blok techniczny. Tosia w ramach swojego podpisu odbiła swój palec czarnym tuszem.

Link do pobrania tutaj:klik!

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

5 sposobów na plastikowe bombki

Dzień dobry!

Święta tuż tuż. Przygotowania sie zaczęły. Prezenty wszystkie kupione, zakupy zrobione, pichcenie rozpoczęte. Choinkę tak jak pisałam Wam w poprzednim poście zawsze kupujemy w wigilię lub dzien przed. W tym roku udało mi sie przekonać domowników zeby stanęła wcześniej (!) 😃 także stoi, kupiona wczorajszego wieczoru, jeszcze goła. Wielkie ubieranie odbędzie sie dziś, ale wczoraj postanowiłam przygotować kilka nowych bombek. Zapewne większość z Was zna plastikowe kule, które są idealną opcją przy małych dzieciach. U nas na choince zawisną na pewno ozdoby drewniane, koronkowe, pierniki oraz plastikowe kule, które urzekają mnie co roku tak samo swoją przeźroczystością i delikatnością. Zwykle wkłada się do nich piórka, też tak robiłam, rok i dwa temu. W tym roku zapragnęłam odmiany i postanowiłam przygotować post z cyklu ‚5 sposobów na’ plastikową bombkę. Przygotowanie każdej z nich zajmuje zaledwie chwilę, także na spokojnie zdążycie jeszcze na te święta!

 

5-sposobow-na-atelier-rzeczy-ladnych
I myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

W pierwszej kolejności wersja dla miłośników delikatności i koronek. Zrobiona przy użyciu papierowej samoprzylepnej koronkowej taśmy firmy HEYDA. Dedykowana mojej mamie:

 

 

 

bombka-z-koronka

 

bombka-z-papierowa-koronka

 

pearl-maker-heyda
Druga dedykowana wszystkim moim domownikom i miłośnikom kawy:

 

bombka-z-ziarnami-kawy

 

bombka-z-kawa
Trzecia wersja dla wszystkich tych co uwielbiają dziergać. Inspiracją była moja dobra koleżanka Zuzia z bambolina.pl 

 

bombka-z-wloczka
Czwarta propozycja to wypełnienie z błyszczących koralików. Dla lubiących błyskotki i styl glamour.

 

bombka-z-przezroczystymi-koralikami

 

bombka-z-koralikami
Ostatnia opcja to pusta bombka, ale ozdobiona z zewnątrz złotym markerem PEARL MAKER, który pojawił się na zdjęciu z taśmą HEYDA, i którego używałam do ozdabiania świecznika w poście ‚5 sposobów na jesienne świeczniki’ klik!. Lubię kropki, więc musiałam je jakoś zawrzeć na bombce.

bombka-w-kropki-namalowane-markerem-pearl-maker
Która przypadła Wam najbardziej do gustu? Jak Ubieracje Wasze choinki? W tradycyjne szklane bombki czy eksperymentujecie?

Naszą choinkę w pełnej okazałości pokaże Wam jak bedzie gotowa, zapewne na fb i instagramie.

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

papierowa choinka

Cześć 🙂

jesień minęła mi nie wiem kiedy. Dużo się wydarzyło, były dni bardzo intensywne i szybkie, ale też całkiem powolne. Było kolorowo, jesiennie, jakbym wczoraj biegała z Tosią wśród drzew i zbierała kasztany, a tu nagle grudzień, wszędzie choinki i mikołaje. Ostatni miesiąc był wypełniony wyjazdami, sporą ilością pracy, a później chorobami, dlatego  świąteczny nastrój dopiero wkracza do naszego domu.  Zaczęłyśmy robić już pierniczki, a dzisiaj postanowiłam wyjąć moją papierową choinkę. Zrobiłam ją 4 lata temu. Co roku ją wyciągam i dalej tak samo ją lubię. Powstała jeszcze zanim Tosia była w planach, a ja studiowałam i mieszkałam we Wrocławiu. Na święta jeździłam do domu, ale w studenckim mieszkaniu chciałam mieć jakiś świąteczny akcent. Nie chciałam żywej choinki, bo wiedziałam, że nie przetrwa świąt bez podlewania. Sztucznych plastikowych choinek nie trawię. Dlatego postanowiłam zrobić choinkę z papieru. Mała, prosta dekoracja, może stać długo i nie uschnie, zawsze wygląda tak samo świeżo 😉

Do jej wykonania użyłam:

długiej wykałaczki,

kartek wyrwanych ze starych katalogów meblarskich

grubej tektury.

Kartki pocięłam na kwadraty. Najmniejsze mają boki długości 1,5 cm, a najdłuższe 18 cm. Między kolejnymi kwadratami robiłam ok. 0,5 – 1 cm.

materialy-na-papierowa-choinke

Kartonowe kwadraty muszę być mniejsze, żeby nie było ich widać, trzeba przekładać nimi papierowe kartki, żeby choinka miała ładny kształt i była stabilniejsza.

podstawa-choinki-papierowejpoczatek-papierowej-choinkichoinka-papierowa

Robimy takiego przekładańca do samej góry. na czubku montujemy jakiś ozdobnik. U mnie jest to złoty dzwoneczek. W poprzednich latach był to mini drewniany spinacz z białym filcowym reniferkiem.

papierowa-choinka-z-gory

choinka-papierowa-z-losiem-i-lampionem

choinka-papierowa-z-gory-obok-losia

Tak proste rozwiązanie, a taki efekt. Jak Wam się podoba? Mi marzy się taka ze starych nut.

Na żywą choinkę muszę jeszcze poczekać, bo tradycyjnie kupujemy i ubieramy dzień przed wigilią, ale ozdoby już zaczynam szykować i na dniach Wam je pokażę. A Wy macie już choinki w swoich domach? Żywe, sztuczne czy jakieś oryginalne, z gałęzi, drewnianych desek lub papieru jak ta moja? 🙂

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

metamorfoza starej ramy – miejsce inspiracji

Dzień dobry!

Dziś środa, czyli czas na kolejną metamorfozę! Odkąd zaczęłam robić coś więcej niż zajmować się domem i Tosią i myśleć poważnie o blogu i wdrożeniu moich marzeń w życie, zaczęło mi brakować w domu miejsca, w którym będę mogła trzymać wszelkie wycinki z gazet, inspirujące aforyzmy, listę rzeczy do zrobienia, czy wizytówki, ulotki, których nie mam w danej chwili czasu sprawdzić. I nie, do zdjęć z inspiracjami nie sprawdza mi się komputer. Oczywiście trzymam w nich całe mnóstwo takich zdjęć, ale czasami mam potrzebę się na coś napatrzeć, albo jakieś zdjęcie, które jest inspiracją do konkretnego projektu, który akurat realizuję, lub będę realizować w niedalekiej przyszłości. Zwykle kończy się po prostu tak, że o zdjęciu zapominam, ulotki i wizytówki gniotą się zdecydowanie zbyt długo w różnych torebkach, a inspirujące aforyzmy uciekają gdzieś daleko, zamiast dodawać sił w ciężki poranek. Mam też happy planner w którym zapisuję ważniejsze rzeczy do zrobienia, ale nie oszukujmy się, nie zaglądam do niego co 5 minut, a są takie rzeczy, które musimy zrobić, ale nie dziś, dobrze więc jest je zapisać tak, żeby były jednak w widocznym miejscu i przypominały o sobie.

Przechodząc do dzisiejszej metamorfozy… Jakiś czas temu na starociach znalazłam starą ramę, od razu kiedy ją zobaczyłam wiedziałam, że muszę ją kupić i zrobić z niej tak zwany mood borad, czyli tablicę inspiracji. W tym wypadku to nie tablica, lecz miejsce po prostu, ale myślę że sprawdzi się idealnie 🙂 Nie jest drewniana, ale uznałam to za jej plus. Dzięki temu nie jest ciężka, więc nie muszę się martwić, czy ściana i kołki są odpowiednie. Wystarczą wręcz zwykłe gwoździki. Dalej trwam w szale na farby kredowe, więc od razu wiedziałam, że rama zostanie przemalowana. Początkowo miała być w kolorze duck egg blue z palety barw Annie Sloan, ale później, jak na kobietę przystało, zmieniłam zdanie i przemalowałam ją na abusson blue, również od Annie Sloan. Na wierzchu delikatnie przeciągnęłam dość suchym pędzlem duck egg blue i oto efekt.

15033748_10208679568559026_690880681_n

 

15045577_10208679568639028_695684911_n

Następnie znalazłam koronki. Też standardowo dla mnie:P ale co poradzę, że koronki pasują prawie wszędzie:P Najpierw miałam plan zamocować je klejem na gorąco, ale niestety za wolno schnie i musiałam przykleić jedną stronę, poczekać aż wyschnie, następnie odpowiednio naciągnąć tasiemkę i trzymać palcem aż klej zaschnie! nie lubię stać w miejscu więc poleciałam po taker:P i to rozwiązanie polecam Wam o wiele bardziej 🙂

14962430_10208679569599052_898994895_n

 

14937887_10208679569559051_1046301334_n

 

15050404_10208679569719055_215814204_n

Na koniec wystarczy znaleźć odpowiednie miejsce, powiesić ramę, zebrać ulubione wycinki z gazet, inspirujące zdania, przypiąć drewnianymi mini spinaczami i cieszyć się miejscem inspiracji!

15046264_10208679569759056_1510223722_n

 

15050435_10208679569679054_2052161410_n

 

15049636_10208679569799057_672464331_n

 

Jak podoba Wam się moja dzisiejsza metamorfoza? Lubicie takie miejsca inspiracji? Pochwalcie się swoimi rozwiązaniami w komentarzach! 🙂

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

metamorfoza krzesełka dziecięcego

Dobry wieczór!

Obiecałam, że dziś na pewno się pojawi i dotrzymuję słowa. Naprawdę chcę trzymać się określonych dni z dodawaniem postów i uwierzcie mi, kosztuje mnie to wiele pracy i walki ze sobą. Zawsze wszystko robiłam na ostatnią chwilę, zawsze byłam spóźniona. I w końcu dojrzałam do tego, że trzeba to zmienić. Jestem ogromnie zmotywowana, ale łatwo nie jest, dlatego doceńcie mój wysiłek 🙂 W ogóle przez ostatni rok wiele zmieniłam, w moim życiu, nawykach dnia codziennego, podejściu do wielu rzeczy. Przeczytałam kilka książek, naoglądałam się youtuba i wykładadów TEDx. I pomimo tego, iż wiem, że wiele osób nie wierzy w poradniki, książki motywacyjne, naśmiewa się z tego i kpi, to ja stwierdzam, że na mnie podziałało. Być może dlatego, że chciałam coś zmienić, czułam taką potrzebę, ale nie wiedziałam jak, a książki i wykłady, były tylko narzędziem. Wiem jednak, że wystarczy chcieć, a wtedy wszystko wydaje się prostsze i osiągalne 🙂 Jak znacie jakieś ciekawe pozycje z zakresu motywacji to podzielcie się, chętnie przeczytam coś jeszcze 🙂

Krzesełko, które dzisiaj chcę Wam pokazać, dostałam w gratisie do biurka w stylu loftowym, którego metamorfozę pokazywałam tutaj: klik! Początkowo nie mogłam na nie patrzeć, nawet malować mi się go nie chciało. W końcu jednak postanowiłam się za nie zabrać.

krzeselko-przed-malowaniem

Pomimo tego, że przed malowaniem farbami kredowymi nie trzeba szlifować powierzchni mebla, to ja krzesełko delikatnie przetarłam papierem ściernym, dlatego iż posiadało różne zabrudzenia nieznanego pochodzenia (farba?).

 

papier-scierny

 

Wykorzystałam do niego farby oczywiście Annie Sloan, w kolorach Antoinette i Abusson Blue.

14907764_10208634775639231_1498986745_o.jpg

Tosia ostatnio ma fazę na literki, dlatego postanowiłam na oparciu namalować jej literkę T. Wydrukowałam literę w wybranej czcionce, w odpowiedniej wielkości, wycięłam nożykiem do tapet i tak powstał szablon. Jednorazowy, ale dał radę 🙂 Zresztą sami oceńcie efekt! 

wycieta-litera-t

Do krzesełka szablon przykleiłam papierową taśmą, żeby się nie przesuwał.

przyklejony-szablon

Kolory na zdjęciach oczywiście trochę przekłamane. Powyżej są prawie prawdziwe, tyle, że przed woskowaniem. Po woskowaniu abusson blue robi się zupełnie ciemny.

oparcie-krzeselka-z-literka

 

biurko-z-krzeselkiem

 

14959089_10208634776759259_1613304862_o

 

kacik-z-biurkiem-w-pokoju-dzieciecym

 

14924007_10208634777079267_1367138947_o

Jak podoba Wam się nowy wygląd krzesełka? 🙂

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

Zachęcam również do obserwowania mojego drugiego profilu na instagramie, gdzie realizuję roczny projekt, a pokazuję wszystkie drzwi, które napotykam na mojej drodze i czymś mnie zauroczą. klik!

 

 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

5 sposobów na jesienne świeczniki

Cześć!

ostatnio już pisałam, że kocham jesień, te dni kiedy świeci słońce i jest taka prawdziwa ‚polska złota jesień’, kiedy można wyjść na spacer po parku, zbierać liście i cieszyć się ciepełkiem jakie daje słońce, ale są też te dni, gdy słońca nie ma, wieje wiatr, pada deszcz, jest buro i ponuro. Wtedy trzeba sobie umilić atmosferę w domu i siedzenie pod kocykiem, a nic nie tworzy lepiej nastroju niż świeczki 🙂 Pokazywałam jak można je zrobić samemu tutaj: klik!. Jeśli jednak nie macie materiałów do robienia świeczek, albo po prostu nie chcecie tego robić, ale chcecie coś więcej niż zwykłe świeczki to wykorzystajcie zwykłe świeczki do podgrzewaczy, szklanki po nutelli lub te zwykłe z ikei, słoiki, butelki a do przyozdobienia to co macie w domu, czyli koronki, tasiemki, sznureczki i co najważniejsze, znajdźcie ozdoby podczas spacerów w te piękne dni, których ostatnio mamy tak mało:)

5-sposobow-na-atelier-rzeczy-ladnych

Pierwsza opcja to szklanka, zwykła prosta, bawełniana koronka, taśma dwustronna i suszki. W pasmanteriach można kupić teraz bawełnianą koronkę już z taśmą, ale jest bardzo droga, widziałam też taką w KIKu i była dużo tańsza niż w pasmanterii, ale chyba w dalszym ciągu bardziej opłaca się kupić dowolną koronkę, czy inną tasiemkę i taśmę 🙂

galazki-i-koronka-na-stole

swiecznik-z-galazkami-z-boku

swiecznik-z-galazkami-i-koronkoa

swiecznik-z-galazkami

swieczka-w-swieczniku-z-galazkami

 

Drugi wariant to podobny zestaw, lecz zamiast szklanki użyłam słoika, a zamiast suszonych kwiatów – liście. Mój słoik kupiłam w pepco, chyba za 2,99.

 

szklanka-lisc-i-koronka

 

swiecznik-z-lisciem-z-gory

sloik-z-lisciem

swiecznik-z-lisciem

Trzecia opcja to znowu szklanka, tym razem po nutelli i Flamaster do szkła, folii, metalu. Moje najnowsze odkrycie. Nazywa się Pearl Marker, kosztuje 20 zł z gorszem i do złudzenia przypomina mi farby do malowania po szkle jakimi malowałam w dzieciństwie, z tą różnicą, że jest w formie flamastra, więc jest wygodniejszy w użyciu. Myślę, że świetnie się sprawdzi bliżej świąt, do ozdabiania bombek, okien, czy prezentów. Zanim zaczniemy malowanie na szklance proponuję poszkicować sobie na kartce i dopiero zdecydować się na konkretny wzór. Ja zdecydowałam się na kolor złoty, pasuje mi do koloru liści, ale kupując go myślałam już właśnie o świętach i złotych dodatkach 🙂 Co warto wiedzieć, to to, że jak coś się nam nie uda to łatwo można od razu zetrzeć, ale trzeba działać od razu, bo farba dość szybko schnie.

szklanka-i-flamaster

pomalowana-szkanka

swiecznik-pomalowany-z-cieniem

Czwarta propozycja to  szklane butelki, które trzymałam już od wakacji. Kawa była pyszna, a butelki tak urocze, że nie potrafiłam ich wyrzucić. Zwykłe białe świeczki i znowu koronki i suszki. Prawda, że koronki pasują do wszystkiego ? 😉

butelka-koronka-swieczka

Najpierw nakleiłam na butelkę pasek taśmy, na to koronkę, później poniżej koronki znowu taśmę, na nią koronkę i jeszcze raz to samo. Tak, że powstały mi trzy warstwy nachodzących na siebie pasm.

 

butelka-z-tasma-klejaca

butelka-w-koronce

butelka-z-koronka-i-tasma

Świeczkę owinęłam koronką, bo była chudsza niż szyjka butelki. W ten sposób dobrze siedzi.

 

butelka-ubrana-w-koronke

Powtykałam w koronkę suszki i gotowe.

0607

 

09

 

palace-sie-swieczki

 

zapalone-swieczki

 

Piąta możliwość to idealnie pasujący jesienią lampion z dyni, znany Wam już z zeszłego tygodnia i tego postu klik! Wystarczy dynia, nóż i najtańsze świeczki.

 

dynia-w-kropki-podswietlona

 

Jak podobają Wam się moje wariacje na temat świeczników? Lubicie? czy wolicie gotowce ze sklepu? Napiszcie mi o tym koniecznie w komentarzu!

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

zmiany na blogu + stół DIY

Dzień Dobry! 🙂

miał być wieczorem post, i był napisany, ale oczywiście mi go wcięło. Musiałam więc stworzyć go dla Was na nowo, później okazało się, że nie mogę załadować zdjęć, dlatego dodaję go dopiero dziś. W końcu!  Jak widzicie zmieniłam nazwę bloga, oraz logo. Wykupiłam swoją domenę i mam specjalnego mejla skonfigurowanego z moją domeną – joanna@atelierrzeczyladnych.pl – na którego możecie pisać do mnie wiadomości. Dość długo się nad tym zastanawiałam, ciężko było mi podjąć decyzję, ale w końcu się udało. I powiem Wam, że bardzo dobrze się z tym czuję. Decyzję tą podjęłam, dlatego, że miałam ciągle ambiwalentne uczucia co do bloga. Niby go prowadziłam i coś robiłam, niby nie. A kto mnie zna, wie że nic bardziej nie lubię od jasnych sytuacji. Dlatego postanowiłam bloga prowadzić na poważnie i na poważnie robić to co dotychczas było tylko hobby, którym zajmowałam się w wolnym czasie. W związku z tym, w najbliższym czasie spodziewajcie się również zmiany wyglądu bloga oraz nowe podstrony, między innymi ofertę usług oraz w przyszłości mój własny sklep internetowy. W związku właśnie z tym, że chcę prowadzić sklep postanowiłam zmienić nazwę co wiązało się z opracowaniem nowego logo. Mam nadzieję, że nie skończy się tylko na tych słowach i obietnicach, a uda mi się w niedługim czasie wszystkie plany wcielić w życie i cieszyć się swoim sukcesem.

stol-kuchenny-nogi-od-maszyny

 

Jako, że dziś środa to mam dla Was nie tak całkiem małe, ale bardzo proste DIY. Stare żeliwne nogi od maszyn wielbię od zawsze, jako dziecko, kiedy odwiedzałam babcię, ‚pedałowałam’ na maszynie, później uczyłam się na takiej szyć. Teraz niestety nie szyję, ale sentyment pozostał a nogi dalej powalają mnie swoim urokiem, dlatego kiedy mogę to je wykorzystuję. Kiedyś służyły mi jako nogi do biurka, tym razem jako nogi do stołu kuchennego. Z posta o stołku Bekvam klik!wiecie, że kuchnia moich rodziców jest wyjątkowo wąska. Wcześniej stał w niej okrągły stół, ale nie był zbyt praktyczny, dlatego namówiłam mamę na zamianę na dość długi i wąski. Wykorzystałyśmy do tego żeliwne nogi od maszyny oraz gotowy blat kuchenny z drewna bukowego z ikei, który pomalowałam standardowo farbą kredową Annie Sloan, lecz tym razem zrobiłam mały eksperyment i zamiast wosku zabezpieczyłam go satynowym lakierem do drewna. Muszę przyznać, że trochę obawiałam się efektu, ale nie potrzebnie bo wyszło bardzo ładnie. Ciekawa jestem jak będzie za jakiś czas w użytkowaniu. Tosia wyjątkowo często zachlapuje i brudzi stół przy śniadaniu 😉

stol-w-kuchni-z-nog-od-starej-maszyny

 

stol-w-kuchni-malowany-blat

 

stol-kuchenny

Nad stołem wisi półka, którą z bliska możecie zobaczyć tu: klik!

Jak podobają Wam się zmiany, plany i stół? Lubicie żeliwne nogi od starych maszyn? 🙂

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

5 sposobów na dekorację z dyni

Dzień dobry!

w tym tygodniu postanowiłam się poprawić i oto jest w ten sobotni poranek post z dynią w roli głównej. Nie wiem jak Wy, ale ja kocham jesień. Kolorowe liście, poranną mgłę, wiatr we włosach i zaczerwienione policzki. Lubię spacery w ciepłe jesienne dni, ale i siedzieć pod kocem i jeść pieczone jabłko w te dni, gdy jest pochmurno i pada. Lubię ciepłe skarpety i grube swetry. Gorącą kąpiel w wannie i herbatę z miodem. Koloru pomarańczowego jako takiego nie lubię, ale dynia już dawno skradła moje serce i jesienią często po nią sięgam.

 

5 sposobów na.jpg

Jednak moja natura, nie pozwala mi obrać dyni ze skóry, i wyrzucić ich od razu do kosza, tylko zawsze dynię wydrążam i robię z niej ozdobę do domu. Najlepsze dynie u mnie w mieście trafiają się na targu, w soboty mam pomocnika do zakupów, więc razem wybieramy dynie, a później w domu wspólnie drążymy, pestki prażymy, gotujemy zupę krem, a z pozostałości tworzymy za każdym razem coś innego.

 

tosia-z-dynia

Jako pierwszy zrobiłyśmy lampion. Najpierw wycięłam otwory w kształcie kół u góry i dołu dyni, następnie wyjęłam wszystkie pestki wraz z miękkim miąższem, a później zaczęłam drążyć.

dynia-z-wbitym-nozem

 

dynia-z-reka-tosi

dynia-z-nozem-do-wycinania-ogryzkow

Znacie nóż do wycinania ogryzków z jabłek? Jak dla mnie nim najwygodniej wydrąża sie dynię i tak samo wygodnie wycina dziurki 🙂

dynia-w-kropki

 

dynia-w-kropki-podswietlona

 

Ci z Was, którzy śledzą mnie na fb to drugą wersję znajdą doskonale. Mianowicie wrzos w dyni. Dynię wydrążyłam i posłużyła jako osłonka na doniczkę. Czyż efekt nie jest uroczy?

dynia-i-wrzos

 

uag29p9btxanoh3nhedtw_thumb_328a

 

• Trzecia opcja to znowu lampion. Miała być standardowa haloweenowa twarz, ale Tosia chciała kota, więc jest kot. Też części z Was znany z fb. Najpierw na już wydrążonej dyni kota narysowałam ołówkiem, później wzięłam się za wycinanie nożykiem kuchennym. Bałam się, że mi nie wyjdzie, ale jest całkiem całkiem 😉 

szkic-kota-na-dyni

 

dynia-z-wycietym-kotem

 

dynia-z-wycietym-kotem-podswietlona

 

14813723_10208520515902809_696983138_n

 

14813701_10208520516662828_1730634705_n

 

Czas na nie drążone dynie i patisony. Ostatnio mam małą obsesję na punkcie malowania farbami kredowymi. Niektórzy śmieją się ze mnie, że wszystko bym przemalowała. Pomalowałam, więc i dynie. Oczywiście farbami Annie Sloan. Użyłam koloru Abusson Blue i Egg shell blue oraz miedziane płatki i klej do metalu. Tę dynię i małe patisony postanowiłam pomalować na gładko, tylko nadać im moje ulubione kolory i zrobić jesienną dekorację.

malowana-dynia-granatowa

 

dynia-i-patisony

 

dynia-granatowa-z-kasztanami

 

granatowy-patison-malowany

 

dynia-z-miedzianym-wykonczeniem

Ostatnia opcja to również malowane dynie.  Tym razem użyłam farby Annie Sloan w kolorze pure, oraz zwykłej akrylowej w kolorze czarnym. Na wesoło i do nowoczesnych wnętrz lub pokoju dziecięcego 😉 Białą farbą musiałam w przeciwieństwie do poprzedniej wersji pomalować dwukrotnie, w celu dobrego krycia. Po wyschnięciu znowu naszkicowałam ołówkiem wzór i pomalowałam cienkim pędzelkiem. I gotowe! Można również przygotować sobie szablon, drukując i wycinając wzór. Dla mnie szybciej było zrobić to ręcznie, ale wiem, że nie wszyscy by sobie dobrze poradzili z odręcznym rysunkiem na kulistej dyni, dlatego polecam szablony! 🙂

biale-malowane-dynie

 

dynie-ze-szkicami

 

dynie-biale-z-wasem-i-ustami

 

dynie-biale-na-czarno-rozowym-tle

 

Lubicie dekoracje z dyni w okresie jesiennym? Która opcja przypadła Wam najbardziej do gustu i podjęłybyście się wykonania? 🙂

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

 

 

 

metamorfoza pudełek na drewniane klocki

Czeeeeść,

w pierwszej kolejności chcę przeprosić za ominięcie weekendowego wpisu, czuję że muszę się wytłumaczyć, bo zależy mi na blogu, na Was i na Waszym zaufaniu. Nie dałam jednak rady  przygotować na czas weekendowego wpisu, bo miałam  i nadal mam sporo papierkowej roboty, a związana jest ona z kilkoma dość dużymi przedsięwzięciami, które planuję zrealizować w niedalekiej przyszłości i które pochłaniają dość sporą część moich myśli i czasu w ostatnich dniach. Mam nadzieję, że już niedługo zobaczycie efekty mojej pracy 🙂

A póki co dziś będzie prosta, szybka metamorfoza kartonowych pojemników na pudełka na klocki, której dokonałam już dość dawno, ale jakoś nie miałam weny żeby Wam ją pokazywać, zresztą brakuje mi zdjęć przed i musiałam je ściągnąć z internetu. Ale tak już mam, że jak coś mi się wyjątkowo nie podoba to bez zastanowienia próbuję to usunąć. Musicie mi więc wybaczyć czasami brak zdjęć, a ja obiecuję poprawę! 🙂 Nigdy nie zapomnę, jak kilka lat temu wprowadzaliśmy się z moim wtedy jeszcze nie mężem do wynajmowanej kawalerki. Na jednej ze ścian były położone dwa pasy paskudnej tapety, która do niczego nie pasowała i była położona w totalnie bezsensowym miejscu. I co my wspaniałomyślnie zrobiliśmy, jak tylko dostaliśmy klucze od mieszkania? Zerwaliśmy tę paskudę, a dopiero później zaczęliśmy się zastanawiać co z tym dalej zrobić 😉 Tak samo było z tymi pojemnikami, które pewnie większość z Was kojarzy. Jak dla mnie są one nieakceptowalne. Paskudne. Za bardzo kolorowe. Po prostu złe. Zgadzacie się ze mną? Ciągle nie rozumiem, dlaczego producenci zabawek dla dzieci nie mogą się wysilić i zrobić ŁADNYCH opakowań, które nie będą szpeciły każdego dziecięcego pokoju.

 

 

eichhorn-color-wooden-building-blocks-100002226_03-850x680

Wracając do kloców. Jak już trafiły do naszego domu, to oczywiście od razu zaczęłam sprawdzać czy da się zerwać tę ‚piękną’ etykietę. I dało się. Więc rach ciach i pudełka wyglądały tak:

4

Do ich oklejenia użyłam foli ozdobnej samoprzylepnej kupionej w leroy merlin, czarnej w białe kropki. Dodatkowo zamiast plastikowych uchwytów za montowałam gruby bawełniany sznurek, po prostu przewlokłam go przez dziurki i od wewnętrznej strony pudełka zawiązałam supełki. Folię przed naklejeniem wymierzyłam, na wysokość zostawiłam trochę zapasu u góry i u dołu. Owe zapasy z dwóch stron ponacinałam i przykleiłam. Nacięcia zapobiegły marszczeniu się foli na brzegach. W taki sam sposób oklejałam, dodatkowo tą samą folią rolki papieru toaletowego, kiedy robiłam organizery na spinki o tu: klik!.

3

Po oklejeniu pojemniki wyglądają tak:

6

Pojawiły się one już wcześniej na blogu w poście o metamorfozie biurka o tu: klik!.

07

 

04

012

Jak Wam się podoba nowa wersja pojemników? Wam zdarza się przerabiać opakowania zabawek lub innych produktów?

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

metamorfoza stołka ze schodkiem IKEA – Bekväm

Cześć ! 🙂

Jak co tydzień w środę mam dla Was metamorfozę. Mam nadzieję, że się cieszycie 😉 Zanim jednak przejdę do prezentacji to chcę Wam podziękować za tak pochlebne komentarze pod ostatnim postem. Przekonały mnie one do tego, żeby jednak kontynuować cykl ‚5 sposobów na”. Mam nadzieję, że uda mi się je regularnie realizować i dostarczać Wam kolejnych inspiracji. W głowie mam pełno pomysłów, na mniejsze i większe projekty, tylko jakoś doba mi się wydłużyć nie chce 😛 Na szczęście wszystko jakoś ostatnio układa się po mojej myśli. Jeden plan mam dość spory, na razie nie zdradzę jaki, ale powiem Wam, że na myśl o nim nie mogę przestać się uśmiechać 🙂 Szykujcie się, więc na spore zmiany na blogu i jeszcze większą niespodziankę, mam nadzieję, szybciej niż później.

Przejdźmy w końcu do metamorfozy i słynnego stołka z IKEI, o nazwie Bekväm. Zastanawialiście się kiedyś, co znaczą nazwy mebli w Ikei? Ja właśnie sprawdziłam i Bekväm znaczy „komfortowy”. Faktycznie stołek taki jest, ale… zawsze może być lepiej 😉 Stołek u nas na stałe gości w kuchni, kuchnia jest wąska, a w niej przy ścianie (przytulony dłuższym bokiem) stoi równie wąski stół, przy jego krótszych bokach stoją krzesła, czyli jest ich dwa a nas w domu pięcioro (!) Rzadko jednak zdarza się, że jemy posiłki wszyscy razem, jeśli taka sytuacja ma miejsce to zasiadamy przy dużym stole w jadalni. Rano zwykle jemy w trójkę lub czwórkę i się spieszymy więc korzystamy ze stołu w kuchni. Przy dłuższym boku stoi Tripp Trapp Tosi, zajmuje niewiele miejsca, więc się o niego nie potykamy. Kolejne krzesło jednak nie dałoby rady się zmieścić, a że zabudowa w kuchni jest dość wysoka to stołek Bekvam idealnie się sprawdza do wyciągania rzeczy z górnych szafek, ale również do siedzenia przy stole. I w przypadku siedzenia taki komfortowy to on już nie jest, a w związku z jesienią, która przyszła tak nagle, postanowiłam go ubrać w sznurkowe skarpetki i wdzianko. Teraz naprawdę jest BEKVÄM! 🙂

stołek w kuchni.jpg

Stołek już wcześniej był pomalowany na biało, teraz go tylko odświeżyłam, oczywiście farbą Annie Sloan, w kolorze Pure. Niestety zawoskowałam, go i dość szybko się przybrudził, przyszłościowo planuję go wyczyścić, pomalować raz jeszcze i zalakierować. Na szary kolor wdzianka zdecydowałam się po pierwsze, dlatego że kuchnia jest biało czarna z brązową podłogą, po drugie ze względu na kurz 😉 Wykorzystałam 3 odcienie szarości, skarpetki są najjaśniejsze i najbardziej zbliżone do kurzu, który zawsze zawsze zbiera się na filcach przyklejonych do spodu nóg od krzeseł. Siedzisko jest zaś ubrane w najciemniejszy odcień, dzięki temu uzyskałam efekt Ombre, a dodatkowo stołek nie jest nudny i przytłaczający.

Do zrobienia ubranek musiałam kupić 3 motki po 50 m bawełnianego sznurka, po jednym z każdego koloru, jednak nie zużyłam wszystkiego , szydło o grubości 15 mm, dokładnie to samo, którym robiłam te kopertówki: klik! i klik!.

dużo sznurka.jpg

Wszystko robiłam półsłupkami. Na pierwszy ogień poszły skarpetki.

Zaczęłam od 6 oczek, następnie półsłupki, po jednym w każde oczko, a w krańcowe po 3. Tak jak na rysunku poniżej. Dalej jedziemy dookoła po jednym półsłupku w każde oczko. Nic więcej już nie naddajemy. Robimy aż wysokość będzie nas zadowalała, ja zrobiłam dość krótkie skarpetki, ale może ktoś z Was pokusi się o podkolanówki? 😉

wzor-skarpetki

sznurkowy-szydelkowy-lancuszek

podstawa-skarpetki

sznurkowe-szydelkowe-skarpetki

sznurkowa-skarpetka

Kubraczki na stopnie to zwyczajne prostokąty. Nie podam Wam dokładnie na ile oczek robiłam, bo nie liczyłam, tylko po prostu mierzyłam. Pamiętajcie jedynie o tym, że długość łańcuszka nie będzie odpowiadała szerokości na jaką wyjdzie Wam prostokąt. W miarę dziergania łańcuszek się kurczy, dlatego zawsze trzeba zrobić trochę zapasu.

sznurek-z-bliska

 

Jak już miałam gotowe prostokąty to wzięłam dodatkowy sznurek i związałam od dołu, tak jak sznurujemy buty. Przewlekałam co drugie oczko. Wygląda to tak:

stolek-od-spodu

Specjalnie zrobiłam zdjęcie z kurzem, żeby pokazać jak ładnie się wpasowuje 😉 nie będę udawać, że go u nas nie ma, bo jest. W każdym domu, możemy tylko sprawić żeby nie kuł zbytnio w oczy, kiedy akurat nie mamy czasu biegać z odkurzaczem i pozbywać się każdego pyłka.

kurz-na-skarpetce-stolka

stolek-w-ubranku

 

Jak podoba Wam się moja jesienno-zimowa wersja stołka? Ubrałybyście swój w takie wdzianko? 🙂

 

Pozdrawiam cieplutko, Joanna Król

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.