warsztat robienia perfum – perfume lab Mo. 61

Dzień dobry!

Lubicie dostawać prezenty? Bo ja bardzo, szczególnie takie, których się totalnie nie spodziewam. Dawno już takiego nie dostałam, żeby mnie całkowicie zaskoczył. Z Fabianem jesteśmy już razem ładnych kilka lat, znamy się na wylot i każda okazja do robienia sobie prezentów jest dość problematyczna, bo właściwie niczego nam nie brakuje w życiu codziennym, jak coś nam się podoba i uznamy to za potrzebne to po prostu kupujemy… mamy to szczęście, że możemy sobie na to pozwolić. Ale, przez to jest właśnie trudniej z prezentami. Zawsze musimy się bardziej nagłowić żeby zaskoczyć drugą osobę. I wiecie co? Dalej nam się to udaje. A w ostatnią gwiazdkę F. Już przeszedł samego siebie, bo dał mi w prezencie voucher na indywidualne warsztaty tworzenia perfum w Perfume Lab Mo. 61. I o tym dzisiaj chcę Wam opowiedzieć.

 

voucher Mo.61

Żeby wykorzystać voucher musiałam wybrać się specjalnie do Krakowa lub Warszawy, bo właśnie w tych dwóch miastach mieszczą się ‚labolatoria’. Wybrałam Kraków, i pojechałam na warsztat dopiero tydzień temu dlatego dopiero teraz Wam o tym piszę. Na wykorzystanie vouchera jest 3 miesiące, ale jeśli komuś nie pasuje to nie ma problemu żeby się dogadać i wykorzystać go jeszcze później. Nazwa Perfumerii pochodzi od adresu pierwszego laboratorium, które mieści się w Warszawie przy ul. Mokotowskiej 61.

ściana butelek z zapachami Mo.61

 

zapachy Mo.61

 

butelki Mo.61

 

 

Warsztat indywidualny jest prowadzony przez pracownika perfumerii i rozpoczyna się wykładem o historii perfum oraz o sposobach pozyskiwania zapachów. Po tym przystępuje się do wąchania mnóstwa zapachów, podczas którego cały czas toczy się rozmowa na ich temat. Te nuty zapachowe, które najbardziej nam się podobają odstawiamy na bok, a później wśród nich przeprowadzamy selekcję i komponujemy swój własny, unikalny zapach. Mateusz, który prowadzi krakowską perfumerię, ma szeroką wiedzę na temat historii perfum, ale i różnych zapachów. Wąchanie wszystkich tych niezwykłych nut zapachowych było bardzo ciekawym doświadczeniem. Dodatkowo atmosfera, francuska muzyczka w tle i te cudowne szklane brązowe apteczne butelki. Były to zdecydowanie dobrze spędzone godziny. Bardzo kreatywne, pobudzające zmysły i relaksujące. Polecam wszystkim!

butelka z brązowego szkła Mo.61

A żeby zabrać trochę tego wszystkiego ze sobą do domu, to stworzyłam  50 ml własnych unikalnych perfum. Musiałam również wymyślić dla nich nazwę, a że akurat był 18 dzień miesiąca, ja urodziłam się 18 to nazwałam je z francuskiego ‚dix-huit’.

butelka perfum Mo.61 - dix-huit

Głównymi zapachami w mojej kompozycji jest szafrandębowy mechróżowy pieprzzamsz i zapach ziemi po deszczu. Reszta pozostanie moją słodką tajemnicą. Jakkolwiek dziwnie brzmią nazwy niektórych zapachów, to pachną obłędnie. I nie wszystkie pachną tak jak nam się wydaje, że powinny. Nuta zamszu jak dla mnie zupełnie nie przypomina zapachu zamszowych butów, torebki czy kurtki, co jest spowodowane tym, że za zapach np. butów składa się również zapach kleju, nici, podeszwy itp.

Kończąc tę recenzję, wcale nie sponsorowaną, jestem oczarowana Perfume Lab Mo. 61 i cieszę się z kolejnego kreatywnego doświadczenia w moim życiu 🙂 Życzę Wam wszystkim tak samo udanych prezentów, wielu kreatywnych doświadczeń i udanej reszty tygodnia! 🙂

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

kalendarz na marzec

 

Dzień dobry 🙂

Nie mogę uwierzyć, że już marzec! Oczywiście znowu zorientowałam się zbyt późno, że już kolejny miesiąc i dlatego dopiero dziś daję Wam nowy kalendarz, na szczęście marzec to długi miesiąc! 😉 W przyszłym miesiącu obiecuję poprawę!

Dziś nie będę się rozpisywać. Zostawię Wam tylko kalendarz i lecę szperać po sklepach z meblami i tapetami, a jutro wpadnijcie na nowy post 🙂

Wersja z grafiką:

klik!

kalendarz Atelier marzec

 

i minimalistyczna:

klik!

kalendarz Atelier marzec

 

 

 

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłej soboty  Wam życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

szukając swojego pierwszego własnego mieszkania?

Cześć,

W końcu nadszedł czas, że siedzę przy komputerze i mogę się zająć tym na co mam ochotę, bez terminu nad głową. Wniosek do PUP złożony, teraz pozostaje tylko czekać. Początkowo ten post miał dotyczyć poszukiwań inspiracji do urządzenia własnego mieszkania, ale jak zaczęłam pisać to stwierdziłam, że najpierw chcę się z Wami podzielić tym na co zwracaliśmy szczególną uwagę szukając mieszkania. Doświadczenie jakie zebrałam wielokrotnie się przeprowadzając (chyba z 9 razy Oo) pozwoliło mi już na etapie szukania mieszkania sporządzić listę warunków jakie MUSI spełniać to pierwsze nasze własne. Właśnie dlatego samo szukanie mieszkania zajęło mi ponad pół roku. Ale! Ale udało mi się znaleźć bliskie ideału. Bliskie, bo musieliśmy zgodzić się na kilka kompromisów i wydaje mi się, że uniknąć się tego nie da. Uważam natomiast, że i tak spełnia ono bardzo dużo naszych warunków. Gdybyście przymierzali się do kupna swojego  pierwszego mieszkania (podejrzewam, że po kupnie pierwszego człowiek jest już o wiele wiele mądrzejszy), polecam sporządzić sobie taką listę i przeczytać ją za każdym razem przed pójściem z wizytą w nieruchomości. U nas lista wyglądała tak:
konkretna lokalizacja – blisko parku, blisko moich rodziców, blisko przedszkola i sklepów, plus uważam, że to po prostu najładniejsza dzielnica naszego miasta 🙂 )
koniecznie stara kamienica z wysokimi sufitami – nie którzy pukali się w głowę, inni pytali dlaczego. więc tłumaczę – grube mury, a co za tym idzie niższa temperatura latem i brak ryzyka ugotowania się latem, wyższe sufity -> więcej przestrzeni, w nowych budynkach często nie ma piwnic, a jak są to malusie, i ostatnie a jedno z ważniejszych to to, że stare budynki już się ‚uklepały’, ziemia pod budynkiem zawsze pracuje, co może wpływać na konstrukcję, wprowadzając się do starego budynku widzimy wszystkie krzywizny i braki, natomiast wprowadzając się do zupełnie nowego budynku nie wiemy co się wydarzy. Mieszkając w krk wynajmowaliśmy mieszkanie, w którym mieliśmy pęknięcie przez całą długość mieszkania pod sufitem, wyprowadzając się, bo jak się wprowadzaliśmy to pęknięcie było w jednym pomieszczeniu, nie chcę nawet wiedzieć co jest teraz. Także reperowanie takich ubytków na bierząco nie ma zwyczajnie sensu, bo pęknięcia mogą się powtórzyć i pogłębić. Inny przypadek, który znam to wilgoć wychodząca na ścianie w sypialni sąsiadującej z łazienką, najprawdopodobniej robotnicy się spieszyli i zrobili nieszczelne rury. Od pół roku pół ściany w sypialni rozkute.
koniecznie 1 piętro ->  parter – ciągnie od piwnicy przez co mieszkania parterowe potrafią być naprawdę zimne, poza tym łatwiej się włamać i są dość ciemne. Wyżej niż pierwsze piętro bez windy z zakupami i dzieckiem, nie koniecznie, wnoszenie materiałów budowlanych, mebli, wszystko nagle staje się bardziej skomplikowane niż jest w rzeczywistości. Nie wspominając już o tym, że w pewnym wieku takie chodzenie po schodach jest zwyczajnie męczące 😉
 żadnego boiska ani placu zabaw za oknem -> co kto lubi, plac zabaw za oknem jest fajny, jak się ma dzieci, bo można wypuścić je na dwór i z okna mieć na oku, schody zaczynają się jak na tym samym placu zabaw bawi się gromada dzieci, a Twoje maleństwo chce spać, albo kiedy wieczorami zbierają się nieco starsi bywalcy z piwkiem w ręce i do późnych godzin nocnych podśpiewują. Inną zmorą też z mieszkania w krk, było to, że całe nasze osiedle było wyłożone kostką, a mieszkańcy o wszystkich porach dnia i nocy przemierzali pospiesznym krokiem dziedziniec w towarzystwie walizki na kółkach. Nikogo więc nie dziwił terkot kółek ani o północy, ani o 3 czy 5 nad ranem, natomiast wszystkim działało to na nerwy 😉
 balkon -> malusi, ale dobrze go mieć, szczególnie gdy dziecię uśnie letnią wieczorową porą, zawsze można wyjść, przycupnąć na niewielkim krzesełku z lampką wina i odetchnąć.
 miejsce parkingowe -> ooj przydatne. nie ma nic gorszego niż bieganie z dzieckiem pod pachą i dwiema torbami zakupów przez dwie ulice, bo wszystkie miejsca zajęte.
 •  sąsiedzi -> nam zdażyło się mieć sąsiada pod nami, któremu przeszkadzało w ogóle nasze istnienie jak tak sobie pomyśle, bo naprawdę nie robiliśmy nic nadzwyczajnego, mieszkaliśmy samo we dwójkę i dużo czasu spędzaliśmy poza domem, a w domu głównie spaliśmy i oglądaliśmy seriale ( ah te studenckie czasy)
usytuowanie mieszkania względem stron świata! -> choćby nie wiem jak mieszkanie było piękne i miało super niską cenę, w ciemnym mieszkaniu bez słońca jest po prostu smutno i ponuro. Człowiek to prosta istota, która potrzebuje słońca, więc zwracajcie uwagę jak jest usytuowane mieszkanie i mając też to na uwadze rozmieszczajcie funkcje pomieszczeń. Podczas poszukiwań naszego wymarzonego M. trafiłam na mieszkanie, które pomimo tego, że mieściło się na drugim piętrze, na tyle zaciekawiło mnie swoim rozkładem, że postanowiłam je obejrzeć. I rzeczywiście, mieszkanie miało fenomenalny jak dla mnie układ, ilość pomieszczeń się zgadzała, wszystko było tak jak powinno być, poza tym drugim piętrem i … tym że było potwornie ciemne. Okazało się później, że mieszkanie jest wystawione na sprzedaż już 6 lat! Właścicielom się nie spieszy ze sprzedażą, ale nie dziwię się, że nikt się na nie nie zdecydował.
Niby są to oczywiste rzeczy, ale wiem, że sporo osób nie zastanawia się nad nimi, a pózniej już po dokonanym zakupie, uświadamia sobie, że nie był to najlepszy wybór. Także kupujcie mieszkania Z GŁOWĄ i BEZ POŚPIECHU.
A tutaj  wersja rysunkowa, mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo robienie jej sprawiło mi sporo przyjemności 🙂
o-czym-pamietac-kupujac-mieszkanie
Hm. Widzę że się ciut rozpisałam. Bardziej niż się spodziewałam.  Ciekawi mnie też czy komuś z Was zdarzyło się popełnić błąd przy wyborze mieszkania, którego teraz żałujecie oraz na co Wy zwracaliście uwagę? Bo może ja o czymś nie pomyślałam, a powinnam? 🙂 koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzu!

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego tygodnia Wam życzę , Joanna Król

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

3 urodziny Tosi

Cześć!

Tydzień temu były 3 urodziny Tosi. Ciężko uwierzyć, że to już 3 (TRZY!) lata!

Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział mi, że dziś będę tu gdzie jestem teraz to nie uwierzyłabym. Były to zdecydowanie najlepsze 3 lata z mojego dorosłego życia. Mnóstwo nieprzespanych nocy, mnóstwo chwil zwątpienia, ale do tego cała masa uśmiechów i nie zapomnianych chwil. Chwil, które już się nie powtórzą i nie wrócą. Dzięki Tosi nauczyłam się naprawdę cieszyć chwilą. Delektować momentem. Jeszcze większą radość niż kiedyś sprawia mi przygotowywanie różnych dekoracji i pieczenie ciastek, żeby te pojedyncze chwile uczynić jak najbardziej wyjątkowymi. Spotkanie rodzinne tradycyjnie odbyło się w jadalni, którą niektórzy z Was już widzieli, a Ci co ich to ominęło to zapraszam tutaj: metamorfoza jadalniNa codzień jadalnię ozdabiają bordowe zasłonki i inne dodatki w tym odcieniu, ale na kolory przewodnie urodzin wybraliśmy czerń i biel, dlatego też zmieniłam zasłonki na czarne, i dodałam kilka czarnych elemntów dekoracyjnych, takich jak papierowe rozety nad stolikiem czy pompony z bibuły w oknie. Jako podkładek na stół użyliśmy czarnego bloku technicznego. Jak widzicie większość dekoracji była wykonana z papieru, czyli niedrogo i efektownie. Nie mogło oczywiście zabraknąć balonów z helem, również w kolorze czarnym oraz białym w czarne kropki. Właśnie dlatego lubię i zawsze wszystkich namawiam na neutralną bazę w pomieszczeniach – wystarczy zmienić kilka dodatków, a pomieszczenie od razu zyskuje inny charakter. Zgodzicie się ze mną?

urodziny-tosi

 

czarne-balony

 

czarne-nakrycie-stolu

Na motyw przewodni wybraliśmy króliczka Miffy. Wiem, że połowa instagrama ma już tę lampę, ale Tosia uwielbia bajkę z Miffy w roli głównej i książeczki też. A ja lubię je tak samo bardzo. Dlatego w prezencie dostała lampę w rozmiarze XXL, maskotkę, spodenki i koszulkę z miffy, i również na zaproszeniach pojawiła się postać króliczki. Sami spójrzcie na uśmiech Tosi i dekoracje i oceńcie czy było warto siedzieć do późna i szykować to wszystko 🙂

ciasteczka-domki

 

ciasteczka-na-patykach-miffy

 

tosia-i-miffy

 

tosia-i-lucyna

 

tosia-z-wujem-i-ciocia

 

urodziny-tosi-stolik-ze-slodyczami

 

zaproszenie-urodzinowe-z-miffy

Ah no i oczywiście tort z Miffy w wykonaniu Słodkiej Dziurki klik!

tort Miffy.jpg

A jeśli podoba Wam się zaproszenie, to możecie je pobrać i uzupełnić. Ja zaproszenia drukowałam na zwykłym papierze i przyklejałam na czarny blok techniczny. Tosia w ramach swojego podpisu odbiła swój palec czarnym tuszem.

Link do pobrania tutaj:klik!

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

kalendarz na luty 2017

Cześć, cześć!

Kolejny miesiąc i kolejny kalendarz z grafiką M. HIPNER. W zeszłym miesiącu chyba Wam się spodobał, więc będzie kontynuowany. Z lekkim opóźnieniem, ale przed nami cały miesiąc, więc na pewno się przyda! W formacie a4, tak samo jak miesiąc temu ze sporą ilością miejsca na notatki. Tym razem w roli towarzysza kocur z wąsem. Pobierajcie i korzystajcie! Ślijcie dalej i udostępniajcie. Klikajcie lajki i wpadajcie pojutrze na urodzinowy Tosinowy post 🙂

Link do pobrania kalendarza z kocurem: klik!

kalendarz-z-kotem-atelier-rzeczy-ladnych-hipner-luty

A dla tych co wolą wersję minimalistyczną link tutaj: klik!

kalendarz-atelier-rzeczy-ladnych-luty-2017

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

Liebster Award

No Cześć!

Jak zwykle z opóźnieniem, ale wiecie jak to jest. Długi weekend, czas z rodziną, telefon i komputer pozostawiony gdzieś daleko. Teraz jeszcze spadł śnieg, więc w ogóle szał i radość. Porzuciłam wszystkie plany weekendowe związane z pracą na rzecz sanek i pierwszej wizyty w kinie z Tosiakiem. Zapowiadałam Wam posta, w którym opiszę Wam jak wyglądają moje przygotowania do projektowania nowego mieszkania. Plan w między czasie się zmienił, bo niespodziewanie zostałam wytypowana przez Agnieszkę z bloga Instrukcję Poproszę w zabawie Libster Award.liebster-award

Agnieszka pisze o wszystkich sprawach związanych z małymi dziećmi, jest zwolenniczką świadomego rodzicielstwa, chustonoszenia, rodzicielstwa bliskości, BLW, spania z dziećmi, długich spacerów i wszystkiego co dla naszych małych szkrabów najlepsze! Także wszystkich przyszłych rodziców i tych co są nimi od niedawna zapraszam do przyjemnej lektury 🙂

ingrained Regular.jpg

Czym jest Liebster Award?

Jest to wyróżnienie przyznawane blogerom przez innych blogerów, to sposób wyróżnienia i ma na celu promowanie ciekawych blogów. Zabawa zaczęła się gdzieś w Niemczech ok 2011 roku, od tego czasu nominowane zostały tysiące blogów – sama wyszukiwarka Google wyrzuca 463 tys. wyników.

By wykonać wyzwanie, trzeba spełnić kilka zasad:

 

  • Przede wszystkim, miło będzie jeśli podziękujesz osobie, która Cię nominowała, było nie było, jest to nie tylko wyróżnienie ale też miła reklama;
  • Po otrzymaniu nominacji, trzeba odpowiedzieć na 11 pytań;
  • Ułożyć 11 pytań;
  • Należy nominować kolejnych 11 blogów;
  • Nominowany blog powinien … no i tu są rózne wymagania w różnych źródłach:
    • powinien mieć mniej obserwatorów, likeów, subskrybentów niż Twój.
    • powinien mieć nie więcej niż 200/500/1000/5000 polubień/obserwatorów;
  • Nie wolno nominować bloga, który nominował Ciebie;
  • Autora nominowanego bloga należy o tym poinformować prywatną wiadomością lub mailem.

 

Także macie okazję dowiedzieć się co nieco o mnie, o czym być może wcześniej nie wiedzieliście 🙂

Oto moje odpowiedzi na pytania zadane przez Agnieszkę: 

1. Czym dla Ciebie jest pisanie bloga?

Przyjemnością. Uporządkowaniem myśli.

2. Co zainspirowało Cię do nadania takiej właśnie nazwy dla swojego bloga?

Słowo ‚Atelier’ z języka francuskiego znaczy pracownia. Kocham język francuski, Francję i wszystko co francuskie, a w przyszłości marzy mi się własne Atelier, w którym będę mogła przerabiać, odnawiać i tworzyć kolejne ‚rzeczy ładne’.

3. Trzy słowa opisujące twój blog to?

Kreatywny. Inspirujący. Osobisty.

4. Gdy byś mogła zmienić coś na swoim blogu, to co by to było?

Funkcjonalność strony. I częstotliwość dodawanych postów. Obie rzeczy mam w planie w najbliższej przyszłości zmienić. Z drugą może być gorzej, ale będę starała się z całych sił 🙂

5. O czym lubisz pisać najbardziej?

O rzeczach, które mnie w jakiś sposób poruszają, zachwycają, które mają dla mnie jakieś znaczenie.

6. Herbata czy kawa? Uzasadnij

Kocham i kawę i herbatę.

7. Lubię/nie lubię blogerskich spotkań ponieważ?

Lubię. To zawsze okazja do poznania nowych inspirujących osób.

8. Gdybyś mogła/mógł cofnąć się w czasie to co byś zmienił/a/?

Nic. Niczego nie żałuję. Uważam, że każde, nawet złe wybory nas czegoś uczą. Wszystko dzieje się po coś. Trzeba tylko umieć dokonać właściwej analizy i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

9. Co Cię motywuje do działania?

Wyobrażenie sobie zrealizowanego celu. Jak sobie coś wymyślę, to aż nie mogę się doczekać jak będzie to gotowe!

10. Najpiękniejsze wspomnienie?

Mam wiele pięknych wspomnień. Nie umiem wybrać jednego, we wszystkich jednak występuję ja i moja najbliższa rodzina. Nigdy ja sama.

11. Jakie pytanie zadał/a byś swoim czytelnikom?

Co Wam się nie podoba w moim blogu, a co podoba najbardziej?

 

 

Lista wytypowanych przeze mnie blogów: 

  1. ZEN blog
  2. Pasja i rozwój
  3. Akademia Wewnętrznego Dziecka
  4. Wyspa inspiracji
  5. Fox on the box
  6. Las Sosnowy
  7.  Widzimrka
  8. Dziergane po godzinach
  9. Mama do kwadratu
  10. Dorota na przedmieściach
  11. pod szczęśliwą 13

Moje pytania do wytypowanych autorów:

  1. Co sprawiło, że postanowiłaś założyć bloga?
  2. Jak narodził się pomysł na bloga?
  3. Co daje Ci prowadzenie bloga?
  4. Jaki film/książka/cytat najbardziej Cię zainspirował w ostatnim czasie?
  5. Jakie jest Twoje wymarzone miejsce, które chciałbyś odwiedzić w 2017 roku?
  6. Dokończ zdanie: „Dom mój jest …”
  7. Kto jest Twoim autorytetem?
  8. Co lubisz robić w wolnej chwili?
  9. Co przeraża Cię najbardziej na świecie?
  10. Co w blogowaniu sprawia Ci największą trudność?
  11. Jakiej rady udzieliłabyś osobie chcącej rozpocząć przygodę z blogowaniem?

 

Cieszę się bardzo, że mogłam wziąć udział w tym wyzwaniu, bo miałam dzięki temu poznać kilka ciekawych blogów. I jeszcze raz dziękuję za nominację!

 

Miłej zabawy! 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

podsumowanie roku 2016 i styczniowy kalendarz do pobrania

Dzień dobry w nowym roku! 

Na początek chcę Wam życzyć absolutnie wszystkiego co najlepsze w nowym roku, dużo zdrowia, mało stresów, mnóstwa radości i spełnienia marzeń. Ten post będzie całkowicie prywatny, prosto z serca, potrzebuję napisać to wszystko i podzielić się tym z Wami. Im jestem starsza tym bardziej doceniam zdrowie,  miniony rok był rokiem ciągłych chorób w naszym domu. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek tyle chorowała. Żeby w jednym domu tyle osób tak często łapało przeziębienia i infekcje. Myślę, że to przez to, iż Tosia zaczęła chodzić do przedszkola i po prostu przynosi do domu różne wirusy. Wierzę w to, że w tym roku będzie lepiej i wszyscy się uodporniliśmy, choć częściowo. Wiem natomiast to, że przez te ciągłe spadki formy mam jeszcze większą motywację do dbania o siebie, do zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej.

Mam też ogrom motywacji do działania. Każdą możliwą chwilę staram się poświęcać na realizację projektów. Szkoda mi każdej chwili spędzonej na nic nie robieniu. Zawsze tak miałam, że próbowałam maksymalnie zoptymalizować czas poświęcony na konkretne czynności, i nadal tak mam. Staram się łączyć jak najwięcej czynności ze sobą. Nie potrafię stać i patrzeć jak w czajniku gotuje się woda, wolę w tym czasie przygotować posiłek, ogarnąć zmywarkę czy zetrzeć blaty. Kiedy jadę samochodem, staram się słuchać różnych wykładów i zdobywać w ten sposób wiedzę, lub po prostu planować w głowie resztę dnia, czy obmyślać kolejne projekty. Kiedy oglądam film – dziergam, ale i to zdarza się bardzo rzadko, bo praktycznie przestałam oglądać tv. Jak już jestem naprawdę przemęczona albo przeziębiona to zdarzy mi się obejrzeć film, ale wtedy też staram się wybrać coś w jakiś sposób wartościowego. Odkąd mam Tosię i wróciłam na studia niemalże moją obsesją stało się efektywne działanie.

cytat-coco-chanel

Patrząc na poprzednie lata, widzę że w kwestii mojego podejścia do świąt niewiele się zmieniło. Natomiast sposób spędzania sylwestra zmienił się diametralnie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, żeby nie pójść na imprezę. Teraz nie wyobrażam sobie żeby pójść na imprezę. Wolę zostać w domu, podsumować zeszły rok i spisać postanowienia na rok następny. Wiecie… Kiedy urodziła się Tosia, porzuciłam wszelkie moje dotychczasowe zajęcia i poświęciłam 100% siebie wychowywaniu Tosi, zajmowaniu się domem i zdobywaniu wiedzy o wychowywaniu i organizacji czasu przy małym dziecku. Kiedy postanowiłam wrócić na studia, okazało się, że samo czytanie o organizacji zbyt wiele nie daje. Potrzebowałam czegoś więcej, żeby odnaleźć się w nowej sytuacji i pogodzić wyjazdy na zajęcia i spędzanie czasu z Tosią. Wtedy trafiłam na Happy Planner. Początkowo podchodziłam do niego sceptycznie, ale kiedy już go otworzyłam, od razu się zakochałam i z zapałem zaczęłam go używać. Najtrudniejsze okazało się podsumowanie poprzedniego roku, nigdy wcześniej tego tak naprawdę nie robiłam. Nigdy nie sporządzałam planów na następny rok. Sylwester był okazją do całonocnej imprezy, a postanowienia sporządzałam mimochodem, przy lampce szampana i w kilka dni później totalnie o nich zapominałam. Happy Planner ‚zmusił’ mnie to tego by usiąść i naprawdę zastanowić się nad pewnymi rzeczami. Podsumować, zaplanować i poczuć się pewniej. Możecie wierzyć lub nie ale ten rok był najbardziej intensywnym rokiem w moim życiu. Chyba nigdy nie czułam się tak zmęczona i zarazem tak spełniona i pewna tego dokąd chcę zmierzać. W tym roku bez wachania zamówiłam nowy happy planner i z radością przystąpiłam do podsumowania poprzedniego roku. Sama jestem pod wrażeniem, ile udało mi się osiągnąć, ile miejsc odwiedzić, ile książek przeczytać i projektów zrealizować. Lista projektów do zrealizowania  jest długa, ale wiem, że mogę więcej i że 2017 będzie jeszcze lepszy i jeszcze bardziej satysfakcjonujący!

happy-planner

Rok temu byłam dziewczyną z dwuletnią córką, która po dwuletniej przerwie postanowiła wrócić na studia. Teraz jestem dziewczyną z trzyletnią córką, tytułem magistra, certyfikatem Home Stagera, właścicielką bloga i  marki produkującej i sprzedającej zabawki moich projektów klik! i dodatkowym projektem na instagramie klik!. Wiem, że blog i marka są jeszcze trochę w powijakach, ale dla mnie ważne jest to, że ruszyłam z miejsca i zaczęłam.

certyfikat-home-stagera

14292398_1698014043856306_7844159100319503503_n

A przyszły rok będzie rokiem rozwijania bloga i firmy. Potrzebuję się tylko jeszcze bardziej zorganizować 😉 Z tej okazji postanowiłam przygotować dla siebie i dla Was kalendarz do wydrukowania na styczeń. Udostępniam Wam dwie wersje, minimalistyczną i wzbogaconą o grafiką mojej wieloletniej przyjaciółki  Magdy HIPNER, która  ma już swoje własne studio tatuażu w Zielonej Górze! Znajdziecie ją na fb klik!  i instagramie klik!

kalendarz-styczen-2017-minimalistyczny

Link do pobrania: klik!

 

kalendarz-styczen-2017

Link do pobrania: klik!

Nie piszę tego wszystkiego, żeby się pochwalić, tylko żeby pokazać, że się da. Jeżeli tylko znamy cel i wystarczająco mocno chcemy go zrealizować, to znajdziemy drogę do jego osiągnięcia. Zatem, jeszcze raz życzę Wam wszystkiego najlepszego, określenia swoich celów i determinacji do ich realizacji. A na koniec jeszcze jeden cytat, który od dłuższego czasu gości jako tapeta w moim telefonie 🙂

cytat-napoleon-hill

Jeżeli dotrwałeś do końca to podziel się proszę ze mną w komentarzu, jakie robisz postanowienia noworoczne i czy udaje Ci się je realizować 🙂 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

5 sposobów na pozytywny poranek

Dzień dobry!

dziś piszę do Ciebie z Warszawy, ponieważ już czekam z niecierpliwością na Bloggers Meeting. Pierwszy raz będę brała udział w tego typu wydarzeniu, więc nie do końca wiem czego się spodziewać, ale jestem pewna, że będzie inspirująco i kreatywnie! 🙂

Dwa tygodnie temu napisałam post o moich sposobach na zdrowy sen, który został przyjęty lepiej niż się spodziewałam, dlatego dziś chcę się podzielić z Tobą 5 sposobami na pozytywny początek dnia. W końcu to od poranka zależy cały dzień. Przynajmniej ja tak mam, że jak nie zacznę dobrze, to cały dzień jest ponury i rozlazły, a że ostatnio staram się zwiększyć moją produktywność i poprawić jakoś życia to dokładam wszelkich starań, by każdy dzień zacząć pozytywnie!

5-sposobow-na-pozytywny-poranek

Po pierwsze i najważniejsze trzeba zadbać o zdrowy sen, czyli odsyłam do posta z przed dwóch tygodni klik!  🙂 Żaden dzień po nieprzespanej nocy nie będzie w pełni pozytywny i produktywny. Ja potrzebuję MINIMUM 6 godzin snu, jak tyle śpię, to jestem w stanie rano wykrzesać z siebie odrobinę energii na rozpęd. Kiedy zdarzy mi się spać mniej to nie dość, że poranek jest słaby to i reszta dnia i zwykle jeszcze kolejny są rozwalone.

• Po drugie muszę mieć ustalony cel dnia. Zwykle przed snem mniej więcej planuję co zrobię w dniu następnym. Każdy dzień, w którym mam jasno określone zadania do wykonania jest o wiele bardziej produktywny, niż kiedy wstanę i dopiero się zastanawiam co by tu zrobić. I tyczy się to również odpoczynku. Kiedy wieczorem zaplanuję, że następnego dnia odpoczywam i nic nie robię, to wstaję bardziej zrelaksowana i nie nachodzą mnie co chwilę myśli z listą zaległości. 

• Zdarza mi się czasami, że po otworzeniu oczu, nie koniecznie mam ochotę od razu wyskakiwać z łóżka, wtedy włączam sobie jakąś pozytywną piosenkę i od razu nabieram energii do rozpoczęcia dnia. To jedna z moich ulubionych klik! Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy z tego jak duży wpływ ma na mnie muzyka, której słucham. Kiedy odkryłam jej moc, to zaczęłam uważniej wybierać to czego słucham. Tobie też polecam przeanalizować listę utworów.

 Dobrze robi z rana porządne przeciągnięcie! Albo kilka skłonów czy przysiadów. Oczywiście można pójść pobiegać lub poćwiczyć jogę, ale nie wymagajmy od siebie zbyt wiele z samego rana. Wystarczą proste ćwiczenia rozciągające, podczas których weźmiemy kilka głębokich oddechów, a krew zacznie szybciej krążyć po ciele.

Kubek gorącej ulubionej kawy/herbaty i pożywne śniadanie. Zawsze byłam herbatoholiczką, teraz nie zaczynam też dnia bez kawy. Nawet kiedy jestem wyspana to małą czarną wypić muszę! 🙂 I herbatę, szczególnie teraz, kiedy mamy jesień i wielkimi krokami zbliża się zima.

Z okazji samotnego wieczoru w hotelu zrobiłam mały rysunek do posta.

joginka-z-kawa

Jak Ci się podoba?

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się swoją opinią w komentarzu, a może masz jakieś swoje sprawdzone sposoby na zaczarowanie dnia o poranku?

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

 

 

 

metamorfoza starej ramy – miejsce inspiracji

Dzień dobry!

Dziś środa, czyli czas na kolejną metamorfozę! Odkąd zaczęłam robić coś więcej niż zajmować się domem i Tosią i myśleć poważnie o blogu i wdrożeniu moich marzeń w życie, zaczęło mi brakować w domu miejsca, w którym będę mogła trzymać wszelkie wycinki z gazet, inspirujące aforyzmy, listę rzeczy do zrobienia, czy wizytówki, ulotki, których nie mam w danej chwili czasu sprawdzić. I nie, do zdjęć z inspiracjami nie sprawdza mi się komputer. Oczywiście trzymam w nich całe mnóstwo takich zdjęć, ale czasami mam potrzebę się na coś napatrzeć, albo jakieś zdjęcie, które jest inspiracją do konkretnego projektu, który akurat realizuję, lub będę realizować w niedalekiej przyszłości. Zwykle kończy się po prostu tak, że o zdjęciu zapominam, ulotki i wizytówki gniotą się zdecydowanie zbyt długo w różnych torebkach, a inspirujące aforyzmy uciekają gdzieś daleko, zamiast dodawać sił w ciężki poranek. Mam też happy planner w którym zapisuję ważniejsze rzeczy do zrobienia, ale nie oszukujmy się, nie zaglądam do niego co 5 minut, a są takie rzeczy, które musimy zrobić, ale nie dziś, dobrze więc jest je zapisać tak, żeby były jednak w widocznym miejscu i przypominały o sobie.

Przechodząc do dzisiejszej metamorfozy… Jakiś czas temu na starociach znalazłam starą ramę, od razu kiedy ją zobaczyłam wiedziałam, że muszę ją kupić i zrobić z niej tak zwany mood borad, czyli tablicę inspiracji. W tym wypadku to nie tablica, lecz miejsce po prostu, ale myślę że sprawdzi się idealnie 🙂 Nie jest drewniana, ale uznałam to za jej plus. Dzięki temu nie jest ciężka, więc nie muszę się martwić, czy ściana i kołki są odpowiednie. Wystarczą wręcz zwykłe gwoździki. Dalej trwam w szale na farby kredowe, więc od razu wiedziałam, że rama zostanie przemalowana. Początkowo miała być w kolorze duck egg blue z palety barw Annie Sloan, ale później, jak na kobietę przystało, zmieniłam zdanie i przemalowałam ją na abusson blue, również od Annie Sloan. Na wierzchu delikatnie przeciągnęłam dość suchym pędzlem duck egg blue i oto efekt.

15033748_10208679568559026_690880681_n

 

15045577_10208679568639028_695684911_n

Następnie znalazłam koronki. Też standardowo dla mnie:P ale co poradzę, że koronki pasują prawie wszędzie:P Najpierw miałam plan zamocować je klejem na gorąco, ale niestety za wolno schnie i musiałam przykleić jedną stronę, poczekać aż wyschnie, następnie odpowiednio naciągnąć tasiemkę i trzymać palcem aż klej zaschnie! nie lubię stać w miejscu więc poleciałam po taker:P i to rozwiązanie polecam Wam o wiele bardziej 🙂

14962430_10208679569599052_898994895_n

 

14937887_10208679569559051_1046301334_n

 

15050404_10208679569719055_215814204_n

Na koniec wystarczy znaleźć odpowiednie miejsce, powiesić ramę, zebrać ulubione wycinki z gazet, inspirujące zdania, przypiąć drewnianymi mini spinaczami i cieszyć się miejscem inspiracji!

15046264_10208679569759056_1510223722_n

 

15050435_10208679569679054_2052161410_n

 

15049636_10208679569799057_672464331_n

 

Jak podoba Wam się moja dzisiejsza metamorfoza? Lubicie takie miejsca inspiracji? Pochwalcie się swoimi rozwiązaniami w komentarzach! 🙂

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

6 sposobów na zdrowy sen.

Dobry wieczór!

Dzisiaj Was zaskoczę postem z zupełnie innej beczki! Tak jak w poprzednim poście pisałam, ostatnio sporo czasu poświęcam na książki motywacyjne, pracę nad sobą i polepszeniem życia codziennego. Mieliśmy taki okres w życiu, że sporo chorowaliśmy i chyba właśnie ten czas sprawił, że zechciałam każdy dzień wykorzystywać jak najlepiej i wyciągać z życia wszystko co się da. Cieszyć się każdą małą rzeczą. Nie ma nic gorszego niż ciągłe złe samopoczucie, często bóle głowy i chroniczne przemęczenie. Teraz już tak często nie słucham wykładów, ani nie czytam książek w tej tematyce, ale ciągle pracuję nad sobą i nad tym by żyło mi się lepiej. Postanowiłam sobie pewne rzeczy usystematyzować i zapisać, żeby lepiej zapamiętać, a przy okazji może komuś z Was się to przyda 🙂 Początkowo miał być to post ‚5 sposób na dobry humor z rana’, ale pierwszy podpunkt okazał się tak długi, że stwierdziłam iż nadaje się na oddzielny post 😉 Także do rzeczy! Przed Wami:

6-sposobow-na-atelier-rzeczy-ladnych

 


1. 
 Przysłowie „jak sobie pościelesz tak się wyśpisz” jest prawdziwe w dosłownym jego znaczeniu. W przenośni też 😉 U mnie sprawdza się w stu procentach. I myślę, że u większości też. O wiele lepiej mi się śpi w czyściutkiej pachnącej pościeli. Ważna jest wygodna poduszka i odpowiednia kołdra. Zawsze sprawdzam, z której strony mam guziki i zawsze kieruję je jak najdalej od twarzy. Nienawidzę jak coś mnie smyra smyra po twarzy albo wbija mi się w głowę podczas snu. Taka trochę ze mnie księżniczka na ziarnku grochu 😉 Poza pościelą i łóżkiem dla mnie ważne jest żeby spać w pidżamie i żeby była ona wygodna i odpowiednio dostosowana do pory roku. Od małego mama na noc przebierała mnie w pidżamkę i tak mi zostało do dziś. Nie umiem zasnąć w ubraniach, w których chodziłam chociażby po domu.

princess and the pea.jpg
Grafika autorstwa skottieyoung

2. Ważne jest, żeby mieć w sypialni świeże powietrze. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni śpię przy uchylonym oknie. Zimą wietrzę przed snem, 

a okno, pod warunkiem, że nie ma mrozu, rozszczelniam, żeby choć trochę świeżego powietrza wpadało do środka. Jak przypadkiem się zdarzy, że ktoś zapomni zmniejszyć ogrzewanie na noc, i jeszcze dodatkowo nikt nie rozszczelni przynajmniej okna na noc to rano zawsze budzę się  opuchnięta i nie mogę otworzyć oczu. Bardzo długo zajmuje mi wtedy dojście do siebie i zaczęcie normalnego funkcjonowania.

3. Nigdy nie chodzę spać głodna! Nie umiem zasnąć głodna. Nie chodzi mi o to, żeby przed snem zjeść całego kurczaka, ale zadbać o to, żeby odstęp między ostatnim posiłkiem, a pójściem do łóżka nie był zbyt duży. Ewentualnie można po kolacji zjeść jakieś owoce albo orzechy – ja często tak robię 🙂

4. Nie pić zbyt późno kawy, herbaty ani mocnego alkoholu, ani nic co podnosi ciśnienie.

5 . Przynajmniej pół godziny przed snem nie patrzeć w ekrany, czy to telewizora czy komórki. Lepiej przygotować się do snu, umyć, poczytać książkę czy pomedytować, albo poćwiczyć jogę, wyciszyć się i przygotować ciało do odpoczynku.

6. Nie rozmyślać o żadnych problemach, lepiej zostawić je na dzień
następny, a przed snem pomyśleć o czymś miłym, wypoczęty umysł na pewno szybciej znajdzie rozwiązanie każdego problemu!

 

A Wy jakie macie sposoby, żeby dobrze spać? Dodalibyście coś do tej listy? Podoba Wam się post w takiej tematyce? Odpowiedzcie koniecznie w komentarzach!

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.