podsumowanie roku 2016 i styczniowy kalendarz do pobrania

Dzień dobry w nowym roku! 

Na początek chcę Wam życzyć absolutnie wszystkiego co najlepsze w nowym roku, dużo zdrowia, mało stresów, mnóstwa radości i spełnienia marzeń. Ten post będzie całkowicie prywatny, prosto z serca, potrzebuję napisać to wszystko i podzielić się tym z Wami. Im jestem starsza tym bardziej doceniam zdrowie,  miniony rok był rokiem ciągłych chorób w naszym domu. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek tyle chorowała. Żeby w jednym domu tyle osób tak często łapało przeziębienia i infekcje. Myślę, że to przez to, iż Tosia zaczęła chodzić do przedszkola i po prostu przynosi do domu różne wirusy. Wierzę w to, że w tym roku będzie lepiej i wszyscy się uodporniliśmy, choć częściowo. Wiem natomiast to, że przez te ciągłe spadki formy mam jeszcze większą motywację do dbania o siebie, do zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej.

Mam też ogrom motywacji do działania. Każdą możliwą chwilę staram się poświęcać na realizację projektów. Szkoda mi każdej chwili spędzonej na nic nie robieniu. Zawsze tak miałam, że próbowałam maksymalnie zoptymalizować czas poświęcony na konkretne czynności, i nadal tak mam. Staram się łączyć jak najwięcej czynności ze sobą. Nie potrafię stać i patrzeć jak w czajniku gotuje się woda, wolę w tym czasie przygotować posiłek, ogarnąć zmywarkę czy zetrzeć blaty. Kiedy jadę samochodem, staram się słuchać różnych wykładów i zdobywać w ten sposób wiedzę, lub po prostu planować w głowie resztę dnia, czy obmyślać kolejne projekty. Kiedy oglądam film – dziergam, ale i to zdarza się bardzo rzadko, bo praktycznie przestałam oglądać tv. Jak już jestem naprawdę przemęczona albo przeziębiona to zdarzy mi się obejrzeć film, ale wtedy też staram się wybrać coś w jakiś sposób wartościowego. Odkąd mam Tosię i wróciłam na studia niemalże moją obsesją stało się efektywne działanie.

cytat-coco-chanel

Patrząc na poprzednie lata, widzę że w kwestii mojego podejścia do świąt niewiele się zmieniło. Natomiast sposób spędzania sylwestra zmienił się diametralnie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, żeby nie pójść na imprezę. Teraz nie wyobrażam sobie żeby pójść na imprezę. Wolę zostać w domu, podsumować zeszły rok i spisać postanowienia na rok następny. Wiecie… Kiedy urodziła się Tosia, porzuciłam wszelkie moje dotychczasowe zajęcia i poświęciłam 100% siebie wychowywaniu Tosi, zajmowaniu się domem i zdobywaniu wiedzy o wychowywaniu i organizacji czasu przy małym dziecku. Kiedy postanowiłam wrócić na studia, okazało się, że samo czytanie o organizacji zbyt wiele nie daje. Potrzebowałam czegoś więcej, żeby odnaleźć się w nowej sytuacji i pogodzić wyjazdy na zajęcia i spędzanie czasu z Tosią. Wtedy trafiłam na Happy Planner. Początkowo podchodziłam do niego sceptycznie, ale kiedy już go otworzyłam, od razu się zakochałam i z zapałem zaczęłam go używać. Najtrudniejsze okazało się podsumowanie poprzedniego roku, nigdy wcześniej tego tak naprawdę nie robiłam. Nigdy nie sporządzałam planów na następny rok. Sylwester był okazją do całonocnej imprezy, a postanowienia sporządzałam mimochodem, przy lampce szampana i w kilka dni później totalnie o nich zapominałam. Happy Planner ‚zmusił’ mnie to tego by usiąść i naprawdę zastanowić się nad pewnymi rzeczami. Podsumować, zaplanować i poczuć się pewniej. Możecie wierzyć lub nie ale ten rok był najbardziej intensywnym rokiem w moim życiu. Chyba nigdy nie czułam się tak zmęczona i zarazem tak spełniona i pewna tego dokąd chcę zmierzać. W tym roku bez wachania zamówiłam nowy happy planner i z radością przystąpiłam do podsumowania poprzedniego roku. Sama jestem pod wrażeniem, ile udało mi się osiągnąć, ile miejsc odwiedzić, ile książek przeczytać i projektów zrealizować. Lista projektów do zrealizowania  jest długa, ale wiem, że mogę więcej i że 2017 będzie jeszcze lepszy i jeszcze bardziej satysfakcjonujący!

happy-planner

Rok temu byłam dziewczyną z dwuletnią córką, która po dwuletniej przerwie postanowiła wrócić na studia. Teraz jestem dziewczyną z trzyletnią córką, tytułem magistra, certyfikatem Home Stagera, właścicielką bloga i  marki produkującej i sprzedającej zabawki moich projektów klik! i dodatkowym projektem na instagramie klik!. Wiem, że blog i marka są jeszcze trochę w powijakach, ale dla mnie ważne jest to, że ruszyłam z miejsca i zaczęłam.

certyfikat-home-stagera

14292398_1698014043856306_7844159100319503503_n

A przyszły rok będzie rokiem rozwijania bloga i firmy. Potrzebuję się tylko jeszcze bardziej zorganizować 😉 Z tej okazji postanowiłam przygotować dla siebie i dla Was kalendarz do wydrukowania na styczeń. Udostępniam Wam dwie wersje, minimalistyczną i wzbogaconą o grafiką mojej wieloletniej przyjaciółki  Magdy HIPNER, która  ma już swoje własne studio tatuażu w Zielonej Górze! Znajdziecie ją na fb klik!  i instagramie klik!

kalendarz-styczen-2017-minimalistyczny

Link do pobrania: klik!

 

kalendarz-styczen-2017

Link do pobrania: klik!

Nie piszę tego wszystkiego, żeby się pochwalić, tylko żeby pokazać, że się da. Jeżeli tylko znamy cel i wystarczająco mocno chcemy go zrealizować, to znajdziemy drogę do jego osiągnięcia. Zatem, jeszcze raz życzę Wam wszystkiego najlepszego, określenia swoich celów i determinacji do ich realizacji. A na koniec jeszcze jeden cytat, który od dłuższego czasu gości jako tapeta w moim telefonie 🙂

cytat-napoleon-hill

Jeżeli dotrwałeś do końca to podziel się proszę ze mną w komentarzu, jakie robisz postanowienia noworoczne i czy udaje Ci się je realizować 🙂 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

5 sposobów na zabawki z niczego – proste DIY

Dzień dobry !

Ostatnie tygodnie były dość ciężkie, bo jak już wiecie z poprzednich postów, czy niektórzy z Was z fb, Tosia miała ospę, a to oznacza siedzenie w domu i zamęczanie się nawzajem 😉 Nie mam nic przeciwko zabawom od rana do wieczora, ale potrzebuję też powietrza i spacerów, żeby dobrze się czuć. Poza tym, choć Tosia ma dużo zabawek, to ile razy można układać te same puzzle i bawić się klockami lego? Przy Tosi pracować nie mogę, bo zawsze i we wszystkim chce mi pomagać. Jedną próbę podjęłam, przy malowaniu krzesełka i później musiałam je malować jeszcze raz sama 😉 A że tęskniło mi się za malowaniem to zaczęłam kombinować co by tu pomalować z nią i jak ją czymś zająć i odwrócić uwagę od tego, że nie możemy wyjść na dwór, bo kocha spacery tak samo jak ja. Tak powstał pomysł na dzisiejszy post, czyli zabawki z niczego.

 

5-sposobow-na-zabawki-z-niczego

 

Pierwszą rzeczą jaką razem zmalowałyśmy było przetworzenie pudełka po zegarze z Ikei w domek dla sówek. Wspólne malowanie, tworzenie sówek, dobieranie kolorów, podejmowanie decyzji czy sowa ma mieć uszy i grzyweczkę zajęły Tosię na dłuższą chwilę 🙂

domek-dla-sowek

Drugi pomysł również nasunął się sam, kiedy rozpakowałyśmy pudełko ze szklankami. Jako osoba, która uważa, że wszystko do czegoś się przyda, ani pudełka, ani podziałki ze środka nie mogłam wyrzucić, a moja mama obracając chwilę kawałkiem zgiętego w kilku miejscach kartonu wpadła na genialny pomysł, że idealnie nadaje się to na garaż dla autek. Resztę zostawiła mi. W kilka minut dorobiłam podłogę i dokleiłam tylną ścianę, a Tosia ozdobiła garaż naklejkami z dinozaurami, co widać na zdjęciach. Tak, moja niespełna trzy letnia córka uwielbia dinozaury i koparki 🙂

 

garaz-kartonowy-dla-autekgaraz-samochodowytyl-garazu-kartonowego

 

Trzeci pomysł to wykorzystanie wszelakich pudełek, tj. po lekarstwach, pastach do zębów, herbatach itp. itd. do zbudowania miasta. Tutaj zaangażowałam i Tosię i Fabiana. Powstał dom, fabryka, wieżowiec i wychodek (mój pomysł :D, Tosia użyczyła mi naklejki z serduszkiem. czyż nie jest uroczy? 😉 ). My oklejaliśmy pudełka i rysowaliśmy okna, Tosia pomagała pokolorować dach domu i nakleiła naklejki. Następną rzeczą jaką mamy w planach to autka z pudełek od zapałek, wykałaczek i guzików.

 

domek-i-wychodek

tyl-domu-z-pudelka

 

domek-wychodek-i-fabryczka

 

kartonowa-fabryka-i-wiezowiec

 

pudelko-po-chusteczkach

 

Czwarta opcja to gra, ale dla nieco większych dzieci. Tosia jednak jeszcze nie rozumie takich rzeczy, ale świetnie się bawiła malując jajcarki.

 

cala-jajcarka-kolorowa

 

jajcarka-z-bliska

 

Ilość jajcarek dowolna, wystarczy pomalować kilka wgłębień na inny kolor, skleić je ze sobą, zrobić niewielkie kulki z papieru i gra gotowa. My ustaliliśmy punktację dla zielonych pól na 3 punkty, czarnych 2 punkty i fioletowych na jeden punkt. Kto zdobędzie więcej punktów wygrywa. Można ustalić odległość z jakiej się rzuca, a planszę zrobić kilkakrotnie większą. Wszystko zależy od Waszej inwencji.

 

teatrzyk-z-pudelka-po-butach

 

Piąty pomysł podsuwam za pozwoleniem Marty z bloga Noszki.pl klik!, bo akurat w tym tygodniu opublikowała post, który idealnie wpasował się  do mojego zestawienia, czyli teatrzyk z pudełka po butach. My dopiero mamy w planach taki zrobić. Na pewno pochwalę się efektem !

Fajne w tych zabawkach jest to, że do stworzenia ich można zaangażować całą rodzinkę, można spędzić wspólnie czas i lepiej się poznać, a poza tym przez to, że nie muszą być idealne. Chodzi przede wszystkim o dobrą wspólną zabawę i poprawę humoru w gorsze dni 🙂 Szczególnie przydatne są takie pomysły, właśnie wtedy, kiedy musimy większą część dnia spędzić w domu. Od rana można się zabrać za tworzenie, a popołudniu oddać zabawie 🙂

Na szczęście ospa już za nami, więc wczoraj wybraliśmy się na wycieczkę w góry, pooddychać świeżym zimowym powietrzem, dlatego post dodaję dopiero dziś i chyba dziś weźmiemy się za teatrzyk. A jak Wy spędzacie ten weekend? Wyjazdowo, czy wspólnie i twórczo w domowym zaciszu? 🙂

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia mojego   365 dniowego projektu na instagramie, w którym codziennie pokazuję drzwi! klik!

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

metamorfoza krzesełka dziecięcego

Dobry wieczór!

Obiecałam, że dziś na pewno się pojawi i dotrzymuję słowa. Naprawdę chcę trzymać się określonych dni z dodawaniem postów i uwierzcie mi, kosztuje mnie to wiele pracy i walki ze sobą. Zawsze wszystko robiłam na ostatnią chwilę, zawsze byłam spóźniona. I w końcu dojrzałam do tego, że trzeba to zmienić. Jestem ogromnie zmotywowana, ale łatwo nie jest, dlatego doceńcie mój wysiłek 🙂 W ogóle przez ostatni rok wiele zmieniłam, w moim życiu, nawykach dnia codziennego, podejściu do wielu rzeczy. Przeczytałam kilka książek, naoglądałam się youtuba i wykładadów TEDx. I pomimo tego, iż wiem, że wiele osób nie wierzy w poradniki, książki motywacyjne, naśmiewa się z tego i kpi, to ja stwierdzam, że na mnie podziałało. Być może dlatego, że chciałam coś zmienić, czułam taką potrzebę, ale nie wiedziałam jak, a książki i wykłady, były tylko narzędziem. Wiem jednak, że wystarczy chcieć, a wtedy wszystko wydaje się prostsze i osiągalne 🙂 Jak znacie jakieś ciekawe pozycje z zakresu motywacji to podzielcie się, chętnie przeczytam coś jeszcze 🙂

Krzesełko, które dzisiaj chcę Wam pokazać, dostałam w gratisie do biurka w stylu loftowym, którego metamorfozę pokazywałam tutaj: klik! Początkowo nie mogłam na nie patrzeć, nawet malować mi się go nie chciało. W końcu jednak postanowiłam się za nie zabrać.

krzeselko-przed-malowaniem

Pomimo tego, że przed malowaniem farbami kredowymi nie trzeba szlifować powierzchni mebla, to ja krzesełko delikatnie przetarłam papierem ściernym, dlatego iż posiadało różne zabrudzenia nieznanego pochodzenia (farba?).

 

papier-scierny

 

Wykorzystałam do niego farby oczywiście Annie Sloan, w kolorach Antoinette i Abusson Blue.

14907764_10208634775639231_1498986745_o.jpg

Tosia ostatnio ma fazę na literki, dlatego postanowiłam na oparciu namalować jej literkę T. Wydrukowałam literę w wybranej czcionce, w odpowiedniej wielkości, wycięłam nożykiem do tapet i tak powstał szablon. Jednorazowy, ale dał radę 🙂 Zresztą sami oceńcie efekt! 

wycieta-litera-t

Do krzesełka szablon przykleiłam papierową taśmą, żeby się nie przesuwał.

przyklejony-szablon

Kolory na zdjęciach oczywiście trochę przekłamane. Powyżej są prawie prawdziwe, tyle, że przed woskowaniem. Po woskowaniu abusson blue robi się zupełnie ciemny.

oparcie-krzeselka-z-literka

 

biurko-z-krzeselkiem

 

14959089_10208634776759259_1613304862_o

 

kacik-z-biurkiem-w-pokoju-dzieciecym

 

14924007_10208634777079267_1367138947_o

Jak podoba Wam się nowy wygląd krzesełka? 🙂

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

Zachęcam również do obserwowania mojego drugiego profilu na instagramie, gdzie realizuję roczny projekt, a pokazuję wszystkie drzwi, które napotykam na mojej drodze i czymś mnie zauroczą. klik!

 

 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.