łazienka w stylu Vintage – inspiracje

Cześć!

Po dość długiej przerwie, w końcu zasiadłam do komputera żeby napisać dla Was post. I trochę dla siebie 😉 Ostatnio dużo się dzieje, odebraliśmy klucze od mieszkania, pochłonął nas remont, który już powoli powoli dobiega końca. W między czasie oficjalnie założyłam działalność, w związku z czym miałam sporo załatwiania i latania po urzędach, księgowych itd. Ale w końcu oficjalnie jestem na swoim, oficjalnie zajmuję się projektowaniem wnętrz i stylizacją mebli. Mam swoją własną stacjonarną pracownię (która również czeka na urządzenie). Poza tymi pochłaniaczami czasu robię projekt domu jednorodzinnego, przede mną pierwszy projekt home stagingowy, który mam nadzieję pokazać Wam na blogu i całkiem spora sterta mebli do odświeżenia. A w między czasie sterty czytanych książek, i rodzinne spacery w słoneczne dni, które pozwalają mi na chwilę zwolnić i nabrać oddechu. Powoli wszystko zaczyna nam się stabilizować, dni mam wypełnione do granic możliwości, ale tak lubię żyć najbardziej 🙂 Jednak o tym chcę Wam przynudzać, a pokazać łazienki w stylu vintage, czyli zbiór inspiracji do mojej własnej łazienki i moodboard do naszego maleństwa. Gotową łazienkę pokażę Wam jak już będzie w 100% gotowa.

Kiedy postanowiliśmy kupić mieszkanie, musieliśmy ustalić jak będziemy chcieli je urządzić. Na całe szczęście mamy z moim Fabianem podobny gust, więc nie było to trudne. Ja sama mam bardzo różnorodny gust, lubię przede wszystkim wnętrza oryginalne, nie przeciętne, inne. Zresztą wszystko w życiu takie lubię – wyróżniające się. Uwielbiam mieszanki stylowe, kolorystyczne, materiałowe i jednocześnie ponadczasowe. Lubię łączyć całkiem nowe z całkiem starym. Mój Fabian uwielbia czerń i beton. Oboje nie lubimy płytek na ścianach w łazience. Nie lubię trendów i ślepego podążania za nimi, bo zwykle kończy to się wnętrzami na jedno kopyto, które po pół roku nam się nudzą, a musimy dalej w nich funkcjonować. Popatrzcie na zebrane przeze mnie inspiracje:

dark-indsutrial-bathroom

 

18290119_10210206546012508_728042533_o

 

ed8303b9d221bfc33eceae0aa617d415

 

plytki-ceramiczne,big

 

tumblr_inline_n6au6dSTfi1rc89a3

 

czarna_deszczownica_w_bialej_lazience_w_stylu_klasycznym

 

012a6fc20da191e947458a8aec6950a4

 

bathroom-plank-wall-2B-1-2Bof-2B10-1

 

 

e1b8176d0219ebf3d2b65d0cf2896fdc

 

bathroom vanity 030

 

 

Dlatego urządzając naszą łazienkę, zdecydowaliśmy się wybrać materiały, które są trwałe i nas urzekają, a dodatkowo są klasyczne. Postanowiliśmy więc na podłogę położyć cementowe wzorzyste płytki, wannę obudować starym drewnem, a na ścianach położyć białe szkło (narożnik przy wannie) i beton. Drzwi zostają stare drewniane poniemieckie ze starymi klamkami, po ich dwóch bokach są drewniane nieruchome skrzydła drzwi pasujące drzwi, które od strony łazienki zostają odsłonięte, lecz pomalowane na biało i polakierowane. Całości mają dopełnić czarne baterie w stylu retro, tafla lustra o fantazyjnym kształcie zawieszona na łańcuszku, stylowe kinkiety oraz szklana lampa. Do tego takie smaczki jak stare żeliwne drzwiczki z maszkaronem do wodomierza (pomalowane proszkowo na czarno), żeliwny uchwyt na papier toaletowy i stara żeliwna półka kupiona na starociach. Ah i oczywiście pod umywalką nablatową stara szafka na fikuśnych nóżkach pomalowana w odcieniach niebieskiego farbami mineralnymi. Popatrzcie na stworzony przeze mnie moodboard:

moodboard łazienka łukasińskiego .jpg

Ja już nie mogę się doczekać efektu końcowego, a Wy? Lubicie takie łazienki w stylu vintage?

 

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

papierowa choinka

Cześć 🙂

jesień minęła mi nie wiem kiedy. Dużo się wydarzyło, były dni bardzo intensywne i szybkie, ale też całkiem powolne. Było kolorowo, jesiennie, jakbym wczoraj biegała z Tosią wśród drzew i zbierała kasztany, a tu nagle grudzień, wszędzie choinki i mikołaje. Ostatni miesiąc był wypełniony wyjazdami, sporą ilością pracy, a później chorobami, dlatego  świąteczny nastrój dopiero wkracza do naszego domu.  Zaczęłyśmy robić już pierniczki, a dzisiaj postanowiłam wyjąć moją papierową choinkę. Zrobiłam ją 4 lata temu. Co roku ją wyciągam i dalej tak samo ją lubię. Powstała jeszcze zanim Tosia była w planach, a ja studiowałam i mieszkałam we Wrocławiu. Na święta jeździłam do domu, ale w studenckim mieszkaniu chciałam mieć jakiś świąteczny akcent. Nie chciałam żywej choinki, bo wiedziałam, że nie przetrwa świąt bez podlewania. Sztucznych plastikowych choinek nie trawię. Dlatego postanowiłam zrobić choinkę z papieru. Mała, prosta dekoracja, może stać długo i nie uschnie, zawsze wygląda tak samo świeżo 😉

Do jej wykonania użyłam:

długiej wykałaczki,

kartek wyrwanych ze starych katalogów meblarskich

grubej tektury.

Kartki pocięłam na kwadraty. Najmniejsze mają boki długości 1,5 cm, a najdłuższe 18 cm. Między kolejnymi kwadratami robiłam ok. 0,5 – 1 cm.

materialy-na-papierowa-choinke

Kartonowe kwadraty muszę być mniejsze, żeby nie było ich widać, trzeba przekładać nimi papierowe kartki, żeby choinka miała ładny kształt i była stabilniejsza.

podstawa-choinki-papierowejpoczatek-papierowej-choinkichoinka-papierowa

Robimy takiego przekładańca do samej góry. na czubku montujemy jakiś ozdobnik. U mnie jest to złoty dzwoneczek. W poprzednich latach był to mini drewniany spinacz z białym filcowym reniferkiem.

papierowa-choinka-z-gory

choinka-papierowa-z-losiem-i-lampionem

choinka-papierowa-z-gory-obok-losia

Tak proste rozwiązanie, a taki efekt. Jak Wam się podoba? Mi marzy się taka ze starych nut.

Na żywą choinkę muszę jeszcze poczekać, bo tradycyjnie kupujemy i ubieramy dzień przed wigilią, ale ozdoby już zaczynam szykować i na dniach Wam je pokażę. A Wy macie już choinki w swoich domach? Żywe, sztuczne czy jakieś oryginalne, z gałęzi, drewnianych desek lub papieru jak ta moja? 🙂

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

metamorfoza pudełek na drewniane klocki

Czeeeeść,

w pierwszej kolejności chcę przeprosić za ominięcie weekendowego wpisu, czuję że muszę się wytłumaczyć, bo zależy mi na blogu, na Was i na Waszym zaufaniu. Nie dałam jednak rady  przygotować na czas weekendowego wpisu, bo miałam  i nadal mam sporo papierkowej roboty, a związana jest ona z kilkoma dość dużymi przedsięwzięciami, które planuję zrealizować w niedalekiej przyszłości i które pochłaniają dość sporą część moich myśli i czasu w ostatnich dniach. Mam nadzieję, że już niedługo zobaczycie efekty mojej pracy 🙂

A póki co dziś będzie prosta, szybka metamorfoza kartonowych pojemników na pudełka na klocki, której dokonałam już dość dawno, ale jakoś nie miałam weny żeby Wam ją pokazywać, zresztą brakuje mi zdjęć przed i musiałam je ściągnąć z internetu. Ale tak już mam, że jak coś mi się wyjątkowo nie podoba to bez zastanowienia próbuję to usunąć. Musicie mi więc wybaczyć czasami brak zdjęć, a ja obiecuję poprawę! 🙂 Nigdy nie zapomnę, jak kilka lat temu wprowadzaliśmy się z moim wtedy jeszcze nie mężem do wynajmowanej kawalerki. Na jednej ze ścian były położone dwa pasy paskudnej tapety, która do niczego nie pasowała i była położona w totalnie bezsensowym miejscu. I co my wspaniałomyślnie zrobiliśmy, jak tylko dostaliśmy klucze od mieszkania? Zerwaliśmy tę paskudę, a dopiero później zaczęliśmy się zastanawiać co z tym dalej zrobić 😉 Tak samo było z tymi pojemnikami, które pewnie większość z Was kojarzy. Jak dla mnie są one nieakceptowalne. Paskudne. Za bardzo kolorowe. Po prostu złe. Zgadzacie się ze mną? Ciągle nie rozumiem, dlaczego producenci zabawek dla dzieci nie mogą się wysilić i zrobić ŁADNYCH opakowań, które nie będą szpeciły każdego dziecięcego pokoju.

 

 

eichhorn-color-wooden-building-blocks-100002226_03-850x680

Wracając do kloców. Jak już trafiły do naszego domu, to oczywiście od razu zaczęłam sprawdzać czy da się zerwać tę ‚piękną’ etykietę. I dało się. Więc rach ciach i pudełka wyglądały tak:

4

Do ich oklejenia użyłam foli ozdobnej samoprzylepnej kupionej w leroy merlin, czarnej w białe kropki. Dodatkowo zamiast plastikowych uchwytów za montowałam gruby bawełniany sznurek, po prostu przewlokłam go przez dziurki i od wewnętrznej strony pudełka zawiązałam supełki. Folię przed naklejeniem wymierzyłam, na wysokość zostawiłam trochę zapasu u góry i u dołu. Owe zapasy z dwóch stron ponacinałam i przykleiłam. Nacięcia zapobiegły marszczeniu się foli na brzegach. W taki sam sposób oklejałam, dodatkowo tą samą folią rolki papieru toaletowego, kiedy robiłam organizery na spinki o tu: klik!.

3

Po oklejeniu pojemniki wyglądają tak:

6

Pojawiły się one już wcześniej na blogu w poście o metamorfozie biurka o tu: klik!.

07

 

04

012

Jak Wam się podoba nowa wersja pojemników? Wam zdarza się przerabiać opakowania zabawek lub innych produktów?

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

metamorfoza stołka ze schodkiem IKEA – Bekväm

Cześć ! 🙂

Jak co tydzień w środę mam dla Was metamorfozę. Mam nadzieję, że się cieszycie 😉 Zanim jednak przejdę do prezentacji to chcę Wam podziękować za tak pochlebne komentarze pod ostatnim postem. Przekonały mnie one do tego, żeby jednak kontynuować cykl ‚5 sposobów na”. Mam nadzieję, że uda mi się je regularnie realizować i dostarczać Wam kolejnych inspiracji. W głowie mam pełno pomysłów, na mniejsze i większe projekty, tylko jakoś doba mi się wydłużyć nie chce 😛 Na szczęście wszystko jakoś ostatnio układa się po mojej myśli. Jeden plan mam dość spory, na razie nie zdradzę jaki, ale powiem Wam, że na myśl o nim nie mogę przestać się uśmiechać 🙂 Szykujcie się, więc na spore zmiany na blogu i jeszcze większą niespodziankę, mam nadzieję, szybciej niż później.

Przejdźmy w końcu do metamorfozy i słynnego stołka z IKEI, o nazwie Bekväm. Zastanawialiście się kiedyś, co znaczą nazwy mebli w Ikei? Ja właśnie sprawdziłam i Bekväm znaczy „komfortowy”. Faktycznie stołek taki jest, ale… zawsze może być lepiej 😉 Stołek u nas na stałe gości w kuchni, kuchnia jest wąska, a w niej przy ścianie (przytulony dłuższym bokiem) stoi równie wąski stół, przy jego krótszych bokach stoją krzesła, czyli jest ich dwa a nas w domu pięcioro (!) Rzadko jednak zdarza się, że jemy posiłki wszyscy razem, jeśli taka sytuacja ma miejsce to zasiadamy przy dużym stole w jadalni. Rano zwykle jemy w trójkę lub czwórkę i się spieszymy więc korzystamy ze stołu w kuchni. Przy dłuższym boku stoi Tripp Trapp Tosi, zajmuje niewiele miejsca, więc się o niego nie potykamy. Kolejne krzesło jednak nie dałoby rady się zmieścić, a że zabudowa w kuchni jest dość wysoka to stołek Bekvam idealnie się sprawdza do wyciągania rzeczy z górnych szafek, ale również do siedzenia przy stole. I w przypadku siedzenia taki komfortowy to on już nie jest, a w związku z jesienią, która przyszła tak nagle, postanowiłam go ubrać w sznurkowe skarpetki i wdzianko. Teraz naprawdę jest BEKVÄM! 🙂

stołek w kuchni.jpg

Stołek już wcześniej był pomalowany na biało, teraz go tylko odświeżyłam, oczywiście farbą Annie Sloan, w kolorze Pure. Niestety zawoskowałam, go i dość szybko się przybrudził, przyszłościowo planuję go wyczyścić, pomalować raz jeszcze i zalakierować. Na szary kolor wdzianka zdecydowałam się po pierwsze, dlatego że kuchnia jest biało czarna z brązową podłogą, po drugie ze względu na kurz 😉 Wykorzystałam 3 odcienie szarości, skarpetki są najjaśniejsze i najbardziej zbliżone do kurzu, który zawsze zawsze zbiera się na filcach przyklejonych do spodu nóg od krzeseł. Siedzisko jest zaś ubrane w najciemniejszy odcień, dzięki temu uzyskałam efekt Ombre, a dodatkowo stołek nie jest nudny i przytłaczający.

Do zrobienia ubranek musiałam kupić 3 motki po 50 m bawełnianego sznurka, po jednym z każdego koloru, jednak nie zużyłam wszystkiego , szydło o grubości 15 mm, dokładnie to samo, którym robiłam te kopertówki: klik! i klik!.

dużo sznurka.jpg

Wszystko robiłam półsłupkami. Na pierwszy ogień poszły skarpetki.

Zaczęłam od 6 oczek, następnie półsłupki, po jednym w każde oczko, a w krańcowe po 3. Tak jak na rysunku poniżej. Dalej jedziemy dookoła po jednym półsłupku w każde oczko. Nic więcej już nie naddajemy. Robimy aż wysokość będzie nas zadowalała, ja zrobiłam dość krótkie skarpetki, ale może ktoś z Was pokusi się o podkolanówki? 😉

wzor-skarpetki

sznurkowy-szydelkowy-lancuszek

podstawa-skarpetki

sznurkowe-szydelkowe-skarpetki

sznurkowa-skarpetka

Kubraczki na stopnie to zwyczajne prostokąty. Nie podam Wam dokładnie na ile oczek robiłam, bo nie liczyłam, tylko po prostu mierzyłam. Pamiętajcie jedynie o tym, że długość łańcuszka nie będzie odpowiadała szerokości na jaką wyjdzie Wam prostokąt. W miarę dziergania łańcuszek się kurczy, dlatego zawsze trzeba zrobić trochę zapasu.

sznurek-z-bliska

 

Jak już miałam gotowe prostokąty to wzięłam dodatkowy sznurek i związałam od dołu, tak jak sznurujemy buty. Przewlekałam co drugie oczko. Wygląda to tak:

stolek-od-spodu

Specjalnie zrobiłam zdjęcie z kurzem, żeby pokazać jak ładnie się wpasowuje 😉 nie będę udawać, że go u nas nie ma, bo jest. W każdym domu, możemy tylko sprawić żeby nie kuł zbytnio w oczy, kiedy akurat nie mamy czasu biegać z odkurzaczem i pozbywać się każdego pyłka.

kurz-na-skarpetce-stolka

stolek-w-ubranku

 

Jak podoba Wam się moja jesienno-zimowa wersja stołka? Ubrałybyście swój w takie wdzianko? 🙂

 

Pozdrawiam cieplutko, Joanna Król

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

5 sposobów na przemianę poduszek BEZ szycia

 

Cześć cześć,

dzisiaj chcę Wam pokazać 5 sposobów na metamorfozę poduszki bez szycia. Jak już pewnie wiecie przeprowadzałam się w moim nie tak długim życiu już kilka razy. Każde mieszkanie oczywiście było inne i do każdego z nich MUSIAŁAM kupić przynajmniej kilka dodatków, między innymi poduszki. Po ostatniej przeprowadzce zorientowałam się, że mam ich już dość sporo, i nawet nie było problem to, że każda jest z totalnie innej bajki, ale to, że już zwyczajnie mi się znudziły i nie pasują, ani do mieszkania moich rodziców, w którym aktualnie tymczasowo pomieszkuję, ani do mojego przyszłego wymarzonego M. Szyć potrafię, ale maszyny niestety nie posiadam, zaczęłam więc kombinować jak można odmienić poduszki bez szycia i w sumie w większości z recyklingu.

5-sposobow-na

1.  Lubicie skórę? bo ja tak, skórzane poduszki są bardzo drogie, a ja znalazłam sposób jak to obejść, potrzeba jedynie odrobię czasu i szczęścia. Kiedyś z lumpie znalazłam skórzane spodnie, rozmiar był duży, więc było co ciąć, nie pamiętam już ile za nie zapłaciłam, bo dawno je kupowałam, a kawałki skóry wykorzystywałam do różnych mniejszych projekcików. Tak więc skóra za grosze z lumpeksu, bawełniany sznurek (można też użyć skórzanego rzemienia, lub bawełnianej tasiemki, co komu w oko wpadnie), dziurkownice (tak to się nazywa? Oo), nożyczki, linijkę i coś do pisania, to wszystko czego potrzebujecie. 

Mierzycie poduszkę (to akurat podusia jeszcze z mojego dzieciństwa ;)), wycinacie ze skóry odpowiedniej wielkości dwa kwadraty, czy prostokąty, zależy jakiego kształtu macie poduszkę, na lewej stronie co ok. 2 cm, zaznaczacie kropki, pamiętajcie, żeby ilość i rozmieszczenie kropek na obydwu  kawałkach materiału się zgadzały! Dziurkujecie i przewlekacie sznurek. Proste, prawda? 🙂

jak-zrobic-skorzana-poduszke

skorzana-poduszka-z-kokardkapoduszka-skorzana

2. Drugą poszewkę zrobiłam ze starego t-shirtu, no może nie aż tak starego, ale trochę już się sfatygował i mnie irytował, a napis na nim jest na tyle fajny, że szkoda było mi go wyrzucać. Przerobiłam go i nadal mogę cieszyć się wzorem. Dwa w jednym. Akurat miałam poduszkę, która idealnie pasowała na szerokość koszulki, obcięłam więc tylko jej górę, ale jeśli poduszka jest mniejsza, można obciąć również boki. Nacinamy dół i górę, i zawiązujemy supełki. Jeśli wiszące frędzelki są za długie to możemy je przyciąć do odpowiedniej długości.  Gotowe!

poszewka-na-poduszke-z-koszulki-krok-po-kroku-cz-1poszewka-na-poduszke-z-koszulki-krok-po-kroku-cz-2poszewka-na-poduszke-z-koszulki

 

poszewka-na-poduszke-z-koszulki-rog

 

3. Trzecia poduszka w ogóle wydawała mi się problematyczna, ze względu na jej nie regularny kształt, ale kiedy już zrobiłam koszulkę z Zołzą, to wiedziałam, że aparat też muszę ubrać w t-shirt, ale dodatkowo w jakiś sposób zamaskować kształt. Naszykowałam więc dwie koszulki, w różnych kolorach, nożyczki i ołówek, może się przydać również deska do krojenia, albo po prostu coś sztywnego jak książka lub jakiś magazyn. Podobna historia jak powyżej, obcinamy górę i nacinamy. Do środka wkładamy sobie naszą podkładkę, ja do tego użyłam plastikowej deski do krojenia. na całej powierzchni rysujemy  kreseczki, ilość i odległość zależy od tego jaki efekt chcemy uzyskać. Ja na koniec jeszcze robiłam dodatkowe nacięcia i wypełniałam luki, ale do rzeczy. Nacinacie zaznaczone kreseczki. Z drugiej koszulki wycinacie kilkucentymetrowe paski. Wkładacie poduszkę do koszulki, zawiązujecie supełki u góry i u dołu, a przez nacięcia przewlekacie paseczki zawiązujecie supełki. Tu można poszaleć, można zrobić tylko kilka frędzelków, można zapełnić całą powierzchnię, albo zrobić jakiś wzór. Możliwości jest tyle ile ludzi na tym świecie 🙂

 

poszewka-na-poduszke-z-fredzelkami-krok-po-kroku-cz-1poduszka-z-fredzelkami-krok-po-kroku-cz-2

 

poszewka-na-poduszke-z-fredzelkami

 

4. Czwarta opcja to użycie dwustronnej, klejącej taśmy termicznej. Możecie taką bez problemu dostać w każdej pasmanterii. Po kursie krawieckim zostały mi niewielkie kawałki lnu w dwóch kolorach i idealnie przypasowały mi do podłużnej poduszki. Dodatkowo postanowiłam ozdobić poszewkę chwostami zrobionymi z bawełnianego sznurka w kolorze naturalnym. 

 

lniana-poszewka-bez-szycia

Pierwszą czynnością było odmierzenie odpowiednich prostokątów. Jeden zrobiłam dłuższy, tak jak widać na zdjęciu, gdyż nie chciałam robić żadnego zamknięcia typu guziki, zamek czy troczki, a jedynie kieszonkę, która uniemożliwi wysuwanie się poduszki na zewnątrz.

Brzegi tkanin, które będę przy otwarciu poszewki podłożyłam.Taśma  działa w ten sposób, że układamy ją w tym miejscu gdzie chcemy żeby była przyklejona,przyprasowujemy gorącym żelazkiem, odklejamy wierzchni papier  zabezpieczający, przykładamy drugą tkaninę, czy też tak jak w tym przypadku nasze podłożenie i znowu przyprasowujemy.

Następnie odwróciłam tkaniny lewymi stronami do siebie, ułożyłam  na brzegach taśmę i sprasowałam. Wywróciłam  na drugą stronę i poszewka właściwie mogłaby być gotowa, ale ja wymarzyłam sobie chwosty. Jak już je przygotowałam, to wszyłam  w każdy róg i już, gotowe. To moja ulubienica 🙂

 

lniana-poszewka-bez-szycia-krok-po-kroku-cz-1poszewka-lniania-z-chwostamipoduszka-dwustronna-z-fredzlamichwost-bawelniany

Do metamorfozy ostatniej z poduszek wykorzystałam koszulę z kołnieżykiem i tak jak przy lnianej poszewce taśmy dwustronnej klejącej termicznej. Muszę przyznać, że w przypadku tej poszewki taśma sprawdziła się o wiele lepiej, niż przy lnie.Len podejrzewam, że niedługo będę musiała przeszyć, natomiast koszula była wykonana z cieniutkiego materiału i taśma dała radę. Na szerokość koszula była za szeroka, obcięłam, więc boki razem z rękawami, docięłam dół

poduszka-z-koszuli

 

Z odciętego fragmentu materiału wycięłam taki jakby karczek, który przyprasowałam, i który posłużył za kieszonkę na poduszkę oraz zasłonił otwór na głowę. Poduszkę wkładamy w poszewkę poprzez rozpięcie guziczków 🙂

podzuszka-z-koszuli-krok-po-kroku

 

poduszka-z-koszuli-z-kolniezykiem

 

poduszka-z-kolniezykiem

 

unadjustednonraw_thumb_3040

 

unadjustednonraw_thumb_3041

 

Wszystko jasne? 😉 Która wersja podoba Wam się najbardziej? Lubicie w ogóle moje posty z cyklu ‚5  sposobów na …” ? Ich przygotowanie zajmuje mi trochę czasu i zastanawiam się czy mam go dla kogo kontynuować… Także proszę o komentarze! 🙂

 

Pozdrawiam ciepło, Joanna Król

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

metamorfoza kuchennej półki

Cześć,

Dawno nie było tu żadnej metamorfozy. Półkę, którą Ci dzisiaj pokażę zrobiłam już jakiś czas temu, ale wiesz jak to jest z facetami, trochę musiałam poczekać, aż zawiśnie na ścianie i będę mogła zrobic odpowiednie zdjecia 🙂  Półkę kupiłam zupełnie przypadkowo na targu, takim z warzywami, gdzie na końcu stoi kilku facetów i sprzedaje co dało się z domu wynieść. Jak zapytałam o cenę półki to usłyszałam ‚a jest Pani zainteresowana, czy tak tylko pyta?”, nigdy nie zrozumiem toku rozumowania takich ludzi. Przecież gdybym zainteresowana nie była to bym nie pytała. Tu wychodzi mój charakterek, nie lubię tracić czasu na bez sensowne działania. Lubię konkrety. Tak czy siak Pan półkę mi sprzedał i powiedział, że żona wystrój kuchni zmieniała i jej nie pasowała kolorystycznie 😉 a ja od razu jak ją zobaczyłam to wiedziałam, że jeśli zabiorę ją ze sobą do domu to zaczarujęna biało 🙂

W dniu zakupu półka wyglądała tak (nie dość, że ciężka to nieporęczna, ledwo doniosłam do auta)

unadjustednonraw_thumb_2920-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_293b-kopia

Chciałam użyć farby kredowej Annie Sloan, dlatego tylko deliktnie przetarłam papierem ściernym, odkurzyłam i odtłuściłam benzyną ekstrakcyjną.

unadjustednonraw_thumb_292c-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_2927-kopia

Następnie wzięłam się za malowanie. Farbę tak jak pisałam wybrałam Annie Sloan, tym razem w kolorze Pure. Malowałam pędzlem, dwie warstwy, pózniej przetarłam papierem ściernym, odkurzyłam, położyłam kolejna warstwę farby, znowu przetarłam, odkurzyłam i zawoskowalam.

 

unadjustednonraw_thumb_2930-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_293a-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_293e-kopia

A pózniej czekałam dwa tygodnie aż zawiśnie na ścianie 😉

unadjustednonraw_thumb_3043-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_3047-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_3045-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_3050-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_3044-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_3048-kopia

 

unadjustednonraw_thumb_3078-kopia

Jak Wam się podoba taka półka i taki styl? Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się opinią w komentarzu 🙂

Pozdrawiam ciepło, Joanna Król

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

 

„365 days door project”

Dobry wieczór,

Dziś powinien być post z cyklu „5 sposobów na…”, ale akurat dziś wypada 1 październik, a właśnie na tę datę zaplanowałam rozpoczęcie na instagramie pewnego projektu, o którym chciałam Cię poinformować i prosić o wsparcie i trzymanie kciuków w jego powodzeniu. Jeśli śledzisz mojego bloga od początku to wiesz o moim małym zboczeniu, miłości, słabości jaką są drzwi. Uwielbiam drzwi rożne, te bardziej nowoczesne, ale też stare rzeźbione, ale największą sympatią darzę kolorowe i te stare, zapomniane, z których łuszczy się farba i zachodzą rdzą, dzięki czemu można dostrzec na nich przeróżne odcienie i pewną malarskość. Zdjęcia drzwi zaczęłam robić na wycieczce do Londynu, część z nich możecie zobaczyć w tym poście klik!, a później już jakoś poleciało. Za każdym razem kiedy widziałam urokliwe drzwi, które chwytały mnie za serce cykałam im fotkę. Podczas ostatniego pobytu w Krakowie pokazywałam Lucynie zdjęcia z wakacji. Wsród nich dostrzegła sporo zdjęć właśnie drzwi i powiedziała, że powinnam coś z nimi zrobić. (Dzięki Lucy :*) Tak narodził się pomysł na „365 days door project”. Od tamtej pory już całkiem dostałam obsesji na punkcie drzwi i zaczęłam się wszędzie za nimi rozglądać, a nawet chodzić przez różne podwórka!

 

365daysdoorproject-day-1
Jeśli podoba Ci się pomysł tego projektu to zapraszam do obserwowania klik! i proszę o trzymanie kciuków i pozostawienie komentarza w ramach wsparcia, żebym naładowała się energią i motywacją na cały rok! 🙂

 

 

 

Pozdrawiam ciepło, Joanna Król

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

wspomnienia z wakacji – album ze zdjęciami

Dobry wieczór,

zauważyłam ostatnimi czasy, że z wiekiem staję coraz bardziej sentymentalna. Kiedyś żyłam chwilą bez szczególnego rozmyślania o przyszłości. Bardziej rozpamiętywałam przeszłość, ale raczej te złe chwile. Teraz staram się planować przyszłość i lubię wspominać przeszłość, lecz tę jej pozytywną część. Z okresu studiów nie mam praktycznie w ogóle zdjęć, toteż muszę polegać na wspomnieniach zachowanych w głowie. Mam w pamięci trochę zapisanych obrazów, którymi chciałabym się podzielić z bliskimi, a w przyszłości pokazać dorastającej córce, dlatego staram się ostatnio robić sporo zdjęć. Dodatkowo na urodziny dostałam od męża polaroid, o którym marzyłam od dawna.

polaroid i zdjęcia.jpg

Teraz mogę więc chwytać obrazy i od razu mieć je na papierze, który jest naklejką, co ułatwia wklejanie do albumu, a dodatkowo wszystkie zdjęcia mam zapisane na karcie micro SD. Aparat ma również funkcję robienia zdjęć w czerni i bieli lub w odcieniach błękitnych, rozjaśnionych. Ostatnią opcją, o której warto wspomnieć to możliwość drukowania zdjęć na całości formatki lub z białą ramką, jak w dawnych aparatach tego typu. Na wakacjach uwieczniłam więc trochę chwil, a po powrocie postanowiłam zrobić wakacyjny album ze zdjęciami, z ich opisami, ale również z mapką, na której zaznaczyłam miejsca, w których byliśmy. Myślę, że za 10 lat nie będziemy pamiętać dokładnie nazw wszystkich zwiedzonych miejsc a ten album będzie doskonałą przypominajką na długie jesienne wieczory. Trochę czasu zajmuje zrobienie takiego albumu, ale uważam, że warto poświęcić jeden wieczór, zresztą samo tworzenie go może być również okazją do wspólnie spędzanego czasu i przypomnienia sobie rożnych szczegółów, szczególnie gdy tak jak ja nie robi się albumu bezpośrednio po powrocie z wakacji.

pamiatki-z-wakacji

Do opisów zdjęć wykorzystałam wycinki z gazet. Wybrałam wyrazy i frazy pasujące do wakacji…

wycinki-z-gazet

… i zabrałam się za klejenie. Tak prezentuje się część albumu:

strona-tytulowa-albumu-ze-zdjeciami-z-wakacji

 

album-ze-zdjeciami

 

wyjazd-w-najlepszym-stylu-zdjecia-z-wakacji

 

strona-z-albumu-ze-zdjeciami-1

 

strona-z-albumu-z-wakacji

 

strona-albumu-ze-zdjeciami-z-wakacji

 

Jak podoba Wam się mój album? Wy lubicie wywołane zdjęcia umieszczać w albumach i pózniej oglądać je wspólnie z bliskimi czy wolicie wspomnienia na komputerze lub instagramie?

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.

 

 

 

 

 

 Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

5 sposobów na uchwyty meblowe – metamorfoza komódki MOPPE

Cześć Wam,

w tym tygodniu z okazji cyklu „5 sposobów na …” chcę Wam pokazać kilka rozwiązań na uchwyty meblowe i przy okazji małą metamorfozę. Każda z Was na pewno zna słynną komódkę MOPPE z Ikei. Przez dość długi czas stała ona u mnie surowa, jednak przyszedł czas na zmiany. Większość jej metamorfoz opiera się na zmianie koloru, pomalowaniu jej w jakiś wzór, często z wykorzystaniem techniki decoupagu lub oklejeniem jej tkaninami czy tapetami ściennymi. A ja standardowo chcą zrobić coś inaczej postanowiłam, że malować jej nie będę, przynajmniej na razie 😉 W zamian za to zdecydowałam się dodać jej odrobinę biżuterii w postaci uchwytów. I oczywiście też nie tych kupnych tylko zrobionych samodzielnie.

 

5-sposobow-na-uchwyty-meblowe

 

1

 

3

Najpierw odwróciłam wszystkie szufladki i wyznaczyłam przekątne, dzięki czemu otrzymałam środki szufladek. W owych środkach nawierciłam dziurki.

2

 

wyznaczanie-srodka

 Pierwsza szufladka dostała filcową kulkę. Potrzebne mi były: filcowa kulka, śrubka, nakrętka, nożyczki oraz klej na gorąco. Z kulki wycięłam dziurkę wielkości główki śruby i wkleiłam ją. 

filcowa-galka

 

uchywt-filcowa-kulka

 

Druga szufladka otrzymała sznurkowy warkoczyk wykonany z trzech kawałków sznurków w różnych odcieniach szarości. Ze sznureczków zaplotłam warkoczyk, na końcach zawiązałam supełki i podobnie jak w poprzedniej wersji przykleiłam śrubki klejem na gorąco. Szufladkę podzieliłam na pół i wyznaczyłam dwa środki tak jak to widać na zdjęciu. 

sznurkowy-warkoczyk

 

uchywt-ze-sznurkowego-warkoczyka

 

Dla trzeciej, najdłużej szufladki potrzebny był najdłuższy uchwyt. Użyłam więc starego skórzanego paska do spodni. Wykorzystałam część z dziurkami, jedyne co musiałam zrobić to powiększyć dziurki nożyczkami tak, by pasowały do śrubek. końcówki wycięłam w trójkąty. 

skorany-pasekuchwyt-ze-szkorzanego-paska

uchwyt-ze-szkoranego-paska1

 

• Czwarty wariant to te same sznurki co w opcji drugiej, z tym, że jedynie zawiązałam supełek i pozwoliłam sznurkom luźno zwisać. W tej wersji nie używałam już śrubek tylko po prostu przewlokłam sznurki przez dziurki i wewnątrz szufladki również zawiązałam supełek. 

petelka-i-sznurek

 

sznurkowy-uchwyt

 

sznurkowy-uchwyt-1

 

Piąta propozycja to surowy drewniany kulisty koralik z przewleczonym kolorowym sznureczkiem.

drewniany-koralik-ze-sznurkiemuchywt-drewniany-koralik-ze-sznurkiem1

 

uchywt-drewniany-koralik-ze-sznurkiem

 

Moim ulubionym rozwiązaniem jest ukryta opcja numer sześć ;), czyli pętelka z rzemyka. Wewnątrz szufladki jest zrobiony supełek. Proste a jakie efektowne. 

uchywt-z-rzemyka

 

uchwyt-z-rzemyka

 

A tutaj komódka w całej okazałości:

komodka-na-wprost

 

komodka-na-tle-sufitu

 

Początkowo chciałam przygotować te propozycje ze względu na ten post i wtedy zdecydować, które podobają mi się najbardziej i takimi samymi ozdobić resztę szufladek, ale wiecie co? Podoba mi się tak jak jest teraz, kiedy każdy jest inny. Dopiero teraz mi się ona podoba i nabrała charakteru. Zgadzacie się ze mną? 🙂

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.

 

 

 

 

 

 Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

relacja z warsztatów malowania ceramiki

Hejo,
Ci z Was, którzy śledzą mnie na fb, wiedzą, że wczorajsze popołudnie spędziłam na warsztatach malowania ceramiki. Warsztaty odbyły się w Naturze Rzeczy, o której pisałam więcej tutaj: Relacja z warsztatów tworzenia kokedamy, a tu klik! jest strona internetowa sklepu i fanpage na fb klik! gdzie na bieżąco Malwina informuje o najbliższych warsztatach. Wczorajsze spotkanie prowadziła przemiła Irmina z wrocławskiego studia ceramiki 4 sztuki, która tworzy pod nazwą Imka Design, tutaj możecie obejrzeć i kupić jej wytwory klik! W cenie warsztatów oczywiście były wszystkie materiały. Przyszliśmy więc ‚na gotowe’. Jedynymi uczestnikami warsztatów byłam ja i mój mąż – Fabian, reszta osób nie dotarła, mieliśmy więc prywatną lekcję. Irmina opowiedziała nam co nieco o ceramice i procesie jej zdobienia. Pokazała rozmaite techniki malowania i zdobienia. Każde z nas dostało próbną płytkę, żebyśmy mogli wyczuć farbę i przetestować jej możliwości. Jak już poczuliśmy się dość pewnie to mogliśmy przystąpić do właściwego malowania. Do wyboru mieliśmy okrągłą paterę o średnicy 30 cm lub zestaw 4 kwadratowych podkładek pod kubki. Ja zajęłam się więc paterą, a Fabian podkładkami. Śmiechu było sporo, bo my po całym dniu, lekko zmęczeni, jak złapaliśmy za pędzle to tak się wczuliśmy w tworzenie jak dzieci z przedszkola. Irmina siedziała zaciekawiona tym co robimy, bo wszystko robiliśmy na odwrót i inaczej niż zwykle robią ludzie na warsztatach.
9
3
10
4
5
6
7
8
1
2
Niestety efektu końcowego dziś Wam nie pokażę, bo Irmina zabrała nasze dzieła do wypalenia, ale jak tylko je odbiorę to Wam pokaże co z tego wyszło! Sama zresztą jestem strasznie ciekawa jak to wyjdzie. Fabian robił cieniowane czarno-turkusowe podkładki, z wydrapaną koroną na brzegach, ja natomiast pomalowałam paterę na turkusowo i wydrapałam na niej mandalę.
11
Jesteście ciekawi efektu końcowego? Lubicie brać udział w takich kreatywnych warsztatach? Ja uwielbiam, zawsze nauczę się czegoś nowego, poznam nowych ludzi, poza tym to takie relaksujące! Szczególnie, że pogoda już nie dopisuje i coraz mniej czasu będziemy spędzać na zewnątrz i będzie trzeba zorganizować sobie te ponure popołudnia w jakiś ciekawy sposób, żeby nie wpaść w jesienno-zimową depresję. Ja polecam z całego serca różnego rodzaju warsztaty kreatywne. Nowe umiejętności zawsze pozytywnie wpływają na samopoczucie, a zrobienie czegoś samodzielnie poprawia pewność siebie. Spędzanie czasu z ludźmi poprawia humor. Także, jeśli nie jesteście z Wrocławia to szukajcie warsztatów w swojej okolicy, zapisujcie się i korzystajcie ! 🙂 I dzielcie się ze mną w komentarzach, gdzie chodzicie i co tworzycie. Miłego dnia 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.

 

 

 

 

 

 Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.