relacja z warsztatów z tworzenia mydełek naturalnych

Hej ho,

dziś chcę Wam opowiedzieć pokrótce o warsztatach z tworzenia mydełek naturalnych, w których wzięłam w ostatni w wtorek w Naturze Rzeczy we Wrocławiu. Warsztaty te zostały zorganizowane z okazji tygodnia „Złap oddech w Naturze”. W pozostałe dni tygodnia miały miejsce inne warsztaty, między innymi „domowy zielnik w skrzynce”, tworzenie łapaczy snów, rysowanie mandali. Większość z nich odbyła się pierwszy raz, ale już wiem, że będą kolejne edycje tychże warsztatów, także polecam śledzić profil Natury Rzeczy na facebooku.

9

1

4

Uwielbiam uczęszczać na różnego rodzaju warsztaty i uczyć się nowych rzeczy i najchętniej zdobytą wiedzę przekazywać dalej. Niestety w tym przypadku nie podam Wam przepisu na mydełka, bo po jednych warsztatach nie czuję się na tyle kompetentna, żeby udzielać wskazówek innym. Mogłoby się wydawać, że robienie mydełek naturalnych to prosta sprawa, ale jak już się dowiedziałam wcale tak nie jest. Może nie należy to do najtrudniejszych, ale jakby nie patrzeć robienie mydełek to trochę zabawa w chemika i laboratorium, jak się zrobi coś nie tak w nieodpowiednim momencie to można spowodować mini wybuch. Na pewno kiedyś pokuszę się o zrobienie mydełek w domu i wtedy podzielę się z Wami instrukcją  🙂  6

13711570_10207785209440607_948069296_o

Cieszę się bardzo, że mogłam wziąć udział w tych warsztatach i  zrobić swoje własne mydełka, bo spędziłam czas w cudownej atmosferze wśród wspaniałych dziewczyn i dodatkowo dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy.  Beata, która prowadziła warsztaty, zna się na rzeczy i potrafiła odpowiedzieć na większość zadawanych przez nas  – uczestniczki warsztatu – pytania. Wszystkie materiały i składniki były zapewnione, trzeba było ze sobą zabrać jedynie dobry humor 🙂

8

7

10

Malwina – właścicielka Natury Rzeczy poczęstowała nas cukierkami, ciastkami i napojami i pilnowała czy niczego nam nie brakuje. Uwielbiam warsztaty organizowane przez Malwinę i szczerze wszystkim polecam wybrać się na jakieś.

Każda z uczestniczek mogła wykonać dla siebie dwa mydełka. Ja zdecydowałam się na jedno barwione niebieską glinką, która po wymieszaniu ze wszystkimi składnikami daje kolor jasnej popielatej zieleni. Do tego mydełka dodałam olejek rycynowy, żeby działał nawilżająco, olejek z zielonej herbaty dla zapachu, trochę płatków owsianych, które mają dać efekt peelingu oraz suszoną szałwię, suszony rozmaryn i suszony tymianek, a na koniec przyozdobiłam suszoną lawendą. Drugie mydełko zagęściłam i zabarwiłam czarną glinką, dodałam olejek z orzechów laskowych, olejek o zapachu korzennym, zmieloną kawę, również trochę płatków owsianych, cynamon, kakao, i przyozdobiłam płatkami owsianymi. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła ich użyć!

5

2

13833245_10207808147814052_679773613_o

13844110_10207808147774051_1535047599_o

 Lubicie naturalne kosmetyki?  Może ktoś z Was robi je sam w domu i może się podzielić ciekawym źródłem informacji?

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku oraz profil na instagramie. 

 Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

Wszystkie zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Relacja z warsztatów tworzenia kokedamy

 

Jak niektórzy z Was wiedzą z facebooka, w sobotę brałam udział w warsztatach tworzenia Kokedamy, prowadzonych przez Sylwię (możecie ją znaleźć na facebooku pod nazwą ‚Zielona Wrona’ we Wrocławiu w Naturze Rzeczy.

thumb_IMG_7719_1024thumb_IMG_7738_1024

Natura Rzeczy to połączenie sklepu (oficjalne otwarcie planowane na maj!) z produktami wyposażenia wnętrz z pracownią właścicieli – Malwiny i Kuby. Chcą Oni wspierać polskich, szczególnie lokalnych projektantów, stawiają na produkty wykonane ręcznie z naturalnych materiałów przyjaznych środowisku. Ciągle się rozwijają, ciągle poszukują nowego. I tego też chcą dla swoich klientów, dlatego zapraszają do siebie zaprzyjaźnionych artystów i wspólnie organizują warsztaty dla wszystkich chętnych. Ja miałam wczoraj przyjemność uczestniczyć w warsztatach tworzenia Kokedamy. Warsztaty jak już pisałam prowadziła Sylwia. Kompetentna dziewczyna, zna się na roślinach i poza tym, że dokładnie pokazała jak zrobić kokedamę, opowiedziała jak ją pielęgnować i pomogła w jej wykonaniu, to udzieliła również mnóstwo dodatkowych informacji dotyczących roślin. Odpowiedziała na sporo pytań zadanych przez kursantki. Atmosfera na warsztatach była przyjemna, zostałyśmy poczęstowane kawą i herbatą, pośmiałyśmy się i co nieco nauczyłyśmy. Ja nawet sporo, bo o roślinach pojęcia nie mam. Jestem w temacie totalnie zielona 😉 Z reguły wszystkie rośliny u mnie giną. Ale przez zbliżającą się wiosnę nabrałam ochoty na wprowadzenie roślinności do domu i opcja kokedamy wydała mi się interesująca. Mam nadzieję, że przetrwa jak najdłużej! A teraz kilka słów o samej kokedamie. Sama kokedama jak i jej nazwa wywodzi się z  Japonii i w języku japońskim oznacza dosłownie koke – mech, dama – piłka. Idea Kokedamy jest taka, ażeby roślinę wraz z całym system korzeniowym umieścić w zwartej kuli z ziemi otulonej mchem. Taką kulę można położyć na tacce, talerzyku, plastrze drewna, ale można ją też zawiesić. Niektórzy nazywają ją ‚poor bonsai’ czyli bonsai dla ubogich, ze względu na sadzenie roślin jedynie w ziemi, nie używając żadnych doniczek. Na pomysł podwieszonej kokedamy wpadł pewien holender Fedor Van der Valk. Zrobił koszyczek ze sznurka , włożył weń kokedamę i powiesił pod sufitem. Jest to niewątpliwie oryginalny pomysł na hodowlę roślin i niezwykle efektowny. Na pewno sprawdzi się w małych pomieszczeniach, a obok takiej kuli zawieszonej na wysokości wzroku nikt nie przejdzie obojętnie. Kokedamy można chodować wewnątrz i na zewnątrz. Jest to oczywiście uzależnione od tego jaką roślinę zasadzimy, a zasadzić możemy praktycznie każdy gatunek. Przez bluszcze, sukulenty, po storczyki i paprotki. Musimy jednak pamiętać o tym, że mchy nie lubią być wystawiane na bezpośrednie działanie słońca. Dobrze jest więc wybrać roślinę, która również preferuje cień.

Gdyby ktoś zapragnął zrobić kokedamę samemu, a nie miał możliwości wybrać się na warsztaty to podaję instrukcję przystosowaną do naszych polskich warunków.

Do zrobienia kokedamy są potrzebne:

·ziemia (dobrana odpowiednio do rośliny, którą chcemy zasadzić)

·keramzyt

·roślina

·mech torfowy

·drucik

·sznurek lniany, bawełniany lub syntetyczny (naturalny po jakimś czasie będzie wymagał wymiany)

·woda

Krok 1

Oczyszczamy ziemię z zanieczyszczeń.

Krok 2

Mieszamy ziemię z keramzytem w proporcji 4:1

Krok 3

Dolewamy wodę i ugniatamy jak ciasto. Jak mamy już odpowiednio wilgotną ziemię to zaczynamy lepić kulę mniej więcej wielkości pomarańczy, ale tak żeby mieściła nam się w dłoniach. Kula jest gotowa, kiedy możemy ją podrzucić i się nie rozpada.

Krok 4

Przepoławiamy kulę. Tak jakbyśmy chcieli pomarańczę otworzyć kciukami.

thumb_IMG_7756_1024

Krok 5

Między nasze połówki wkładamy oczyszczone wcześniej korzenie wybranej przez nas roślinki.

thumb_IMG_7753_1024

Krok 6

Zamykamy kulę i znowu formujemy i ugniatamy. Jeśli gdzieś wystają korzenie rośliny dokładamy ziemi.

thumb_IMG_7752_1024

Krok 7

Wybieramy kawałek mchu, najlepiej na tyle duży żeby objął naszą kulę. Czyścimy go z zanieczyszczeń.

thumb_IMG_7751_1024

Krok 8

Otulamy kulę mchem i owijamy drucikiem. W zależności od tego czy chcemy mieć dość gładką kulę czy raczej ‚nastroszoną’ dostosowujemy ilość owinięć drucikiem. Jednocześnie pracujemy nad kształtem kuli.

thumb_IMG_7746_1024

Krok 9 

Robimy koszyczek ze sznurka dostosowany do wielkości kuli i zrobiony na tyle luźno, żeby można było wyciągać z niego kokedamę w celu podlania.Koszyczek na wzór sznurkowej doniczki. Jeśli będziecie chcieli to w osobnym poście pokażę jak taki koszyczek zrobić.

Krok 10 

Umieszczamy kokedamę w koszyczku i

voilà! Kokedama gotowa do zawieszenia.

1

Nawadniać taką kokedamę trzeba co 2-3 dni, kładąc na talerzyk i zalewając wodą. Następnie trzeba odczekać ok. pół godziny, osuszyć kulę i z powrotem umieścić w koszyczku lub położyć na wybranej podstawce w zależności od tego na jaką wersję się zdecydujemy.

 

Większość zdjęć jest autorstwa Malwiny z Natury Rzeczy. Natomiast ostatnie zdjęcie zrobiła Missmedula Karolina Kosowicz, za co serdecznie dziękuję, bo jest przepiękne!

Warsztaty stylizacji mebli farbami Annie Sloan – relacja.

Hej hej, w ostatnią sobotę miałam w końcu okazję wziąć udział w warsztatach stylizacji mebli farbami Annie Sloan w warsztacie Meblodzieło mieszczącym się we Wrocławiu na Nadodrzu. Warsztat prowadzą dwie przesympatyczne dziewczyny. Otworzyły Meblodzieło z pasji do nadawania starym rzeczom nowego życia.

Ja jestem pod sporym wrażeniem farb kredowych i myślę, że użyję ich jeszcze nie raz w przyszłości. Farby kredowe marki Annie Sloan mają przepiękne kolory, przed ich użyciem nie trzeba szlifować powierzchni odnawianego mebla. Co więcej, można ich używać nie tylko do drewna, ale również do szkła, metalu oraz tkanin. Dają cudownie aksamitny efekt i bardzo szybko schną co sprawia, że odnawianie nimi jest czysta przyjemnością i nie trwa wielu godzin jak w przypadku innych farb.

2016-03-12 12.49.38

W pierwszej części warsztatów dziewczyny pokazują różne techniki użycia farb. Każdy dostaje drewnianą płytkę i wykonuje własne próby.

Natomiast później każdy uczestnik pracuje nad upiększeniem przyniesionego ze sobą mebelka o małych gabarytach. Ja wzięłam ze sobą gazetnik, który aż prosił się o odświeżenie. Podczas warsztatów organizatorki częstują herbatą, kawą i pysznym ciastem. Atmosfera jest przyjemna, każdy pracuje swoim tempem i po swojemu odkrywa możliwości jakie dają farby a prowadzące jedynie wskazują drogę.

 

2016-03-13 22.38.242016-03-13 22.38.562016-03-13 13.34.092016-03-13 22.39.13

Mam nadzieję, że kogoś zainspiruję i zachęcę do odwiedzenia dziewczyn w pracowni, bo naprawdę warto!