5 sposobów na dekorację z dyni

Dzień dobry!

w tym tygodniu postanowiłam się poprawić i oto jest w ten sobotni poranek post z dynią w roli głównej. Nie wiem jak Wy, ale ja kocham jesień. Kolorowe liście, poranną mgłę, wiatr we włosach i zaczerwienione policzki. Lubię spacery w ciepłe jesienne dni, ale i siedzieć pod kocem i jeść pieczone jabłko w te dni, gdy jest pochmurno i pada. Lubię ciepłe skarpety i grube swetry. Gorącą kąpiel w wannie i herbatę z miodem. Koloru pomarańczowego jako takiego nie lubię, ale dynia już dawno skradła moje serce i jesienią często po nią sięgam.

 

5 sposobów na.jpg

Jednak moja natura, nie pozwala mi obrać dyni ze skóry, i wyrzucić ich od razu do kosza, tylko zawsze dynię wydrążam i robię z niej ozdobę do domu. Najlepsze dynie u mnie w mieście trafiają się na targu, w soboty mam pomocnika do zakupów, więc razem wybieramy dynie, a później w domu wspólnie drążymy, pestki prażymy, gotujemy zupę krem, a z pozostałości tworzymy za każdym razem coś innego.

 

tosia-z-dynia

Jako pierwszy zrobiłyśmy lampion. Najpierw wycięłam otwory w kształcie kół u góry i dołu dyni, następnie wyjęłam wszystkie pestki wraz z miękkim miąższem, a później zaczęłam drążyć.

dynia-z-wbitym-nozem

 

dynia-z-reka-tosi

dynia-z-nozem-do-wycinania-ogryzkow

Znacie nóż do wycinania ogryzków z jabłek? Jak dla mnie nim najwygodniej wydrąża sie dynię i tak samo wygodnie wycina dziurki 🙂

dynia-w-kropki

 

dynia-w-kropki-podswietlona

 

Ci z Was, którzy śledzą mnie na fb to drugą wersję znajdą doskonale. Mianowicie wrzos w dyni. Dynię wydrążyłam i posłużyła jako osłonka na doniczkę. Czyż efekt nie jest uroczy?

dynia-i-wrzos

 

uag29p9btxanoh3nhedtw_thumb_328a

 

• Trzecia opcja to znowu lampion. Miała być standardowa haloweenowa twarz, ale Tosia chciała kota, więc jest kot. Też części z Was znany z fb. Najpierw na już wydrążonej dyni kota narysowałam ołówkiem, później wzięłam się za wycinanie nożykiem kuchennym. Bałam się, że mi nie wyjdzie, ale jest całkiem całkiem 😉 

szkic-kota-na-dyni

 

dynia-z-wycietym-kotem

 

dynia-z-wycietym-kotem-podswietlona

 

14813723_10208520515902809_696983138_n

 

14813701_10208520516662828_1730634705_n

 

Czas na nie drążone dynie i patisony. Ostatnio mam małą obsesję na punkcie malowania farbami kredowymi. Niektórzy śmieją się ze mnie, że wszystko bym przemalowała. Pomalowałam, więc i dynie. Oczywiście farbami Annie Sloan. Użyłam koloru Abusson Blue i Egg shell blue oraz miedziane płatki i klej do metalu. Tę dynię i małe patisony postanowiłam pomalować na gładko, tylko nadać im moje ulubione kolory i zrobić jesienną dekorację.

malowana-dynia-granatowa

 

dynia-i-patisony

 

dynia-granatowa-z-kasztanami

 

granatowy-patison-malowany

 

dynia-z-miedzianym-wykonczeniem

Ostatnia opcja to również malowane dynie.  Tym razem użyłam farby Annie Sloan w kolorze pure, oraz zwykłej akrylowej w kolorze czarnym. Na wesoło i do nowoczesnych wnętrz lub pokoju dziecięcego 😉 Białą farbą musiałam w przeciwieństwie do poprzedniej wersji pomalować dwukrotnie, w celu dobrego krycia. Po wyschnięciu znowu naszkicowałam ołówkiem wzór i pomalowałam cienkim pędzelkiem. I gotowe! Można również przygotować sobie szablon, drukując i wycinając wzór. Dla mnie szybciej było zrobić to ręcznie, ale wiem, że nie wszyscy by sobie dobrze poradzili z odręcznym rysunkiem na kulistej dyni, dlatego polecam szablony! 🙂

biale-malowane-dynie

 

dynie-ze-szkicami

 

dynie-biale-z-wasem-i-ustami

 

dynie-biale-na-czarno-rozowym-tle

 

Lubicie dekoracje z dyni w okresie jesiennym? Która opcja przypadła Wam najbardziej do gustu i podjęłybyście się wykonania? 🙂

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

 

 

 

Świąteczna wycieczka do Szczawna-Zdrój

Kto widział na fb ten wie, że wczoraj wybraliśmy się na małą wycieczkę. Pradziadkowie Tosi akurat są w sanatorium i jedyną szansą na spędzenie chwili razem w święta były odwiedziny u nich. Od rana świeciło piękne słońce więc zebraliśmy się i pojechaliśmy. Wiadomo jak to z dzieckiem. Wszystko dostosowane do godzin jedzenia, sikania i spania, ale udało nam się zrobić dość spory spacer, zahaczyć o pijalnię wód mineralnych, gdzie można skosztować trzech rodzajów wody, posiedzieć, odpocząć i pooglądać sztukę, bo w holu stoją rozstawione sztalugi z obrazami. Przepyszny obiad zjedliśmy w restauracji Bohema, który składał się z zupy z jarmużu z chipsami z topinamburu, skoku króliczego z kopytkami pietruszkowymi oraz pierożków buraczanych z twarożkiem, szczypiorkiem i rzodkiewką.  Nie udało mi się zrobić fotek bo byliśmy zbyt głodni, ale było tak pyszne, że jak tylko będę mieć trochę luzu na uczelni to spróbuję przyrządzić to wszystko w domu. Jak nadejdzie ten dzień to podzielę się z Wami przepisami i pokażę, jak wyszło 🙂 Po obiedzie znowu spacer a po nim herbatka w herbaciarni o nazwie Herbaciarnia. Pierwszy raz od dawna dostałam porządnie zaparzony napój a do niego klepsydrę. Jako miłośniczka herbat ogarnia mnie rozpacz, kiedy dostaję w dzbanuszku wodę, która już dawno nie jest wrzątkiem i osobno torebkę z herbatą. Bardzo brakuje mi takiej przytulnej herbaciarni u nas w mieście. Miejsca, gdzie można posiedzieć i poplotkować z koleżanką albo spokojnie popracować przy filiżance dobrej herbaty. Jakoś muszę z tym żyć a herbatą poza zaciszem domowym delektować się na wyjazdach. Poniżej kilka kadrów z przepięknego Szczawna-Zdrój. Tak mi się tam spodobało, że chyba tam wrócimy na dłużej. Może na jakiś weekend? Choć teraz zaczynam czuć oddech obrony mgr na karku i zaczęliśmy szukać mieszkania, więc może być ciężko z czasem na wyjazdy i odpoczynek. Trzymajcie kciuki za mój projekt dyplomowy i za mieszkanie też, bo już jutro idziemy jedno oglądać! 🙂

5

Deptak główny

4897

Pijalnia wód mineralnych

thumb_IMG_7347_102421

Aleja spacerowa, Tosia i jej balonik 😉

A Wy jak spędzaliście Święta? Lubicie takie jednodniowe wypady?