warsztat robienia perfum – perfume lab Mo. 61

Dzień dobry!

Lubicie dostawać prezenty? Bo ja bardzo, szczególnie takie, których się totalnie nie spodziewam. Dawno już takiego nie dostałam, żeby mnie całkowicie zaskoczył. Z Fabianem jesteśmy już razem ładnych kilka lat, znamy się na wylot i każda okazja do robienia sobie prezentów jest dość problematyczna, bo właściwie niczego nam nie brakuje w życiu codziennym, jak coś nam się podoba i uznamy to za potrzebne to po prostu kupujemy… mamy to szczęście, że możemy sobie na to pozwolić. Ale, przez to jest właśnie trudniej z prezentami. Zawsze musimy się bardziej nagłowić żeby zaskoczyć drugą osobę. I wiecie co? Dalej nam się to udaje. A w ostatnią gwiazdkę F. Już przeszedł samego siebie, bo dał mi w prezencie voucher na indywidualne warsztaty tworzenia perfum w Perfume Lab Mo. 61. I o tym dzisiaj chcę Wam opowiedzieć.

 

voucher Mo.61

Żeby wykorzystać voucher musiałam wybrać się specjalnie do Krakowa lub Warszawy, bo właśnie w tych dwóch miastach mieszczą się ‚labolatoria’. Wybrałam Kraków, i pojechałam na warsztat dopiero tydzień temu dlatego dopiero teraz Wam o tym piszę. Na wykorzystanie vouchera jest 3 miesiące, ale jeśli komuś nie pasuje to nie ma problemu żeby się dogadać i wykorzystać go jeszcze później. Nazwa Perfumerii pochodzi od adresu pierwszego laboratorium, które mieści się w Warszawie przy ul. Mokotowskiej 61.

ściana butelek z zapachami Mo.61

 

zapachy Mo.61

 

butelki Mo.61

 

 

Warsztat indywidualny jest prowadzony przez pracownika perfumerii i rozpoczyna się wykładem o historii perfum oraz o sposobach pozyskiwania zapachów. Po tym przystępuje się do wąchania mnóstwa zapachów, podczas którego cały czas toczy się rozmowa na ich temat. Te nuty zapachowe, które najbardziej nam się podobają odstawiamy na bok, a później wśród nich przeprowadzamy selekcję i komponujemy swój własny, unikalny zapach. Mateusz, który prowadzi krakowską perfumerię, ma szeroką wiedzę na temat historii perfum, ale i różnych zapachów. Wąchanie wszystkich tych niezwykłych nut zapachowych było bardzo ciekawym doświadczeniem. Dodatkowo atmosfera, francuska muzyczka w tle i te cudowne szklane brązowe apteczne butelki. Były to zdecydowanie dobrze spędzone godziny. Bardzo kreatywne, pobudzające zmysły i relaksujące. Polecam wszystkim!

butelka z brązowego szkła Mo.61

A żeby zabrać trochę tego wszystkiego ze sobą do domu, to stworzyłam  50 ml własnych unikalnych perfum. Musiałam również wymyślić dla nich nazwę, a że akurat był 18 dzień miesiąca, ja urodziłam się 18 to nazwałam je z francuskiego ‚dix-huit’.

butelka perfum Mo.61 - dix-huit

Głównymi zapachami w mojej kompozycji jest szafrandębowy mechróżowy pieprzzamsz i zapach ziemi po deszczu. Reszta pozostanie moją słodką tajemnicą. Jakkolwiek dziwnie brzmią nazwy niektórych zapachów, to pachną obłędnie. I nie wszystkie pachną tak jak nam się wydaje, że powinny. Nuta zamszu jak dla mnie zupełnie nie przypomina zapachu zamszowych butów, torebki czy kurtki, co jest spowodowane tym, że za zapach np. butów składa się również zapach kleju, nici, podeszwy itp.

Kończąc tę recenzję, wcale nie sponsorowaną, jestem oczarowana Perfume Lab Mo. 61 i cieszę się z kolejnego kreatywnego doświadczenia w moim życiu 🙂 Życzę Wam wszystkim tak samo udanych prezentów, wielu kreatywnych doświadczeń i udanej reszty tygodnia! 🙂

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

5 sposobów na piękny zapach w szafie

Cześć!

Ostatnie warsztaty z tworzenia mydełek pobudziły mój zmysł węchu i kiedy wracając z Tosią z przedszkola zobaczyłam starszą Panią sprzedającą na chodniku lawendę nie mogłam się oprzeć i kupiłam całe jej naręcze. Natomiast to, że ostatnio sporo czasu poświęciłam na wielkie porządki i wietrzenie szaf sprawiło, że od razu po przyniesieniu do domu wiedziałam co zrobię z tą lawendą. Wiedziałam, że wykorzystam ją jako zapachy do szaf, ale sposobów na jej wykorzystanie przyszło mi do głowy więc niż jeden, dlatego postanowiłam przedstawić Wam 5 sposobów na piękny zapach w szafie i tym samym zapoczątkować cykl postów pt.: „5 sposobów na (…)”.
Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten pomysł 🙂

 

5 sposobów na

W miarę robienia kolejnych zapachowych prezencików przychodziły mi do głowy kolejne pomysły, dlatego post będzie się składał z trzech części, a każda z nich będzie zawierać 5 propozycji.

Pierwsza część to zestawienie składników jakie można wykorzystać do rozprzestrzeniania pięknych zapachów w szafie.

3

Opisując zgodnie ruchem wskazówek zegara od lewej górnej części zdjęcia mamy:

• sypana owocowa herbata

wosk do kominków, ja używam tych z firmy Yankee Candle

• mydło zapachowe

 zapachowa sól do kąpieli

• suszona lawenda

Wszystkie te składniki możemy wykorzystać w taki sam sposób. Oto 5 moich propozycji na przykładzie lawendy:

1. gotowe woreczki na biżuterię, bawełniane lub z organzy:

9

 

2. rajstopy lub cieniutkie skarpetki, wystarczy odciąć część z palcami, zawiązać dwie kokardki i mamy cudnie pachnącego cukierka, którego możemy położyć na półce w szafie:

7

 

3. Kawałek tiulu, można wyciąć kwadrat lub koło, nasypać na środek lawendę, zebrać u góry materiał i zawiązać kokardkę:

 

6

4. małe słoiczki po deserach, kawałek tiulu lub rajstopy, gumka, wstążka i coś zapachowego:

 

11

 

5. ta sama sytuacja co ze słoiczkami, z tą różnicą, że nie widać co jest w środku. Mi czasami podoba się jakiś zapach np. soli albo wosku, ale nie odpowiada mi kolor, wtedy wykorzystuję puszki, które same w sobie są ładne albo można zmienić im wygląd wg. własnych gustów:

 

13 kopia

 

W trzeciej części pokażę ozdoby na wieszaki do szafy z wykorzystaniem olejków zapachowych.

1. Zwykła wstążka zawiązana w kokardkę na wieszaku nasączona naszym ulubionym olejkiem. Prosto a jaki efekt!

10

 

2. Filcowe kulki nawleczone na nitkę.

 

12

 

3. Gwiazdka ze sklejki wycięta laserowo. Obok kokardki drugi mój ulubiony sposób na ozdobienie wieszaka i zapach.

 

 

1.1

 

4. Więcej gwiazdek! Nawleczone na bawełniany sznurek. Wygląda super, pod warunkiem, że mamy dość sporo miejsca w szafie.

 

1 kopia

 

5. Ostatnia propozycja to duży filcowy kwiat wykonany metodą filcowania na mokro. Idealne, jeśli mamy wieszak stojący i nie wisi na nim zbyt dużo rzeczy. Ciuchy nie będą wyglądały tak „zwyczajnie”, a zapach będzie roznosił się po całym pokoju.

 

2

 

 

 

5

 

4

 

Jak podobają Wam się moje pomysły? Który najbardziej przypadł Wam do gustu? Może pochwalicie się swoimi sposobami na piękny zapach w szafie w komentarzach?

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku oraz profil na instagramie. 

 Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Wszystkie zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.